Mangowe nabytki: marzec


U Was też na święta był śnieg? U mnie wyglądało to tak: cieplutkie i jasne słoneczko, za chwilę ciemno, śnieg i wiatr, słoneczko, śnieg i tak w kółko. Ale notka nie o tym miała być.

W marcu przybyło mi 6 mang: Orange 3, Deadman Wonderland 5, Lament Jagnięcia 2, Oblubienica czarnoksiężnika 1, Berserk 3, Monster 4, jeden komiks: Saga 2 i książka Metro 2033.


Zaczynamy od Waneko. Orange ma przepiękną okładkę, wydaje mi się, że co kolejna to lepsza. Bardzo podoba mi się jak autorka umieszcza swoje postaci w istniejących lokacjach, które maluje z niezwykłą pieczołowitością (na początku myślałam, że tło jest zdjęciem). Treść rozdziałów jest mi znana, bo nie wytrzymuje i czytam na bieżąco w necie, ale i tak z przyjemnością przypominam sobie historię. W tym tomie jeszcze bardziej niepokoję się o Kakeru, patrząc jak z uśmiechem na twarzy oszukuje przyjaciół, o tym, że wszystko jest w porządku. Dopiero jak go Suwa przycisnął, chłopak nieco odsłonił swoje prawdziwe uczucia. Jestem ciekawa jaki będzie finał, zwłaszcza, że manga ma się zakończyć na 5 tomach. Trochę się tego obawiam, ale zobaczymy jak będzie. W mandze mamy również kolejny rozdział Zakochanego astronauty, a byłam pewna, że ta opowieść ma tylko 2 rozdziały o.o Szczerze powiedziawszy czytało mi się go bardzo przyjemnie, głównie przez mega sympatyczną postać Tatsuakiego. To taki pozytywnie narwany gość.


Macie czasem coś takiego, że podoba Wam się jakaś seria, ale z biegiem czasu tracicie do niej serce? Ja mam tak w przypadku Deadman Wonderland. Gdy kilka lat temu zaczynałam przygodę z tym tytułem, byłam nim oczarowana, teraz niestety mój entuzjazm powoli opada. Nie wiem, może to kwestia tego, że powoli zaczynam wyrastać z młodzieżowych tytułów. Dlatego mam dylemat czy pakować się w Tokyo Ghoula, bo jak dla mnie grupa docelowa i gatunek jest ten sam, a nie lubię porzucać serii w trakcie lektury. Samego Deadmana pewnie dozbieram do końca, bo w końcu tomów nie ma tak wiele i nie znam zakończenia. Ten obejmuje ostatnie odcinki anime dlatego jeśli ktoś był ciekawy co działo się dalej może śmiało zajrzeć do kolejnej części.


Nareszcie wyszedł drugi Lament Jagnięcia. Lubię tego typu mangi, bo nigdy nie wiem czego się po nich spodziewać. Podejrzewam jednak, że sprzedaż tego tytułu nie jest jakaś oszałamiająca, a szkoda, bo liczę też na inne nietuzinkowe pozycje od Ringo Ame.


Długo zastanawiałam się nad zakupem Oblubienicy czarnoksiężnika. Sam motyw wydaje mi się interesujący, ale boję się, że w ogólnym rozrachunku będzie to coś w klimacie Kuroshitsuji, czyli niby coś się dzieje, ale jakby fabuła nie szła do przodu + sporo fanserwisu. Głównie okładka mnie zachęciła, a na żywo wygląda jeszcze lepiej dzięki matowej obwolucie i lakierowaniu poszczególnych elementów, które chce się ciągle miziać. Teraz trzeba tylko zasiąść do lektury.


Jakiś taki grubaśny ten Berserk. Trójka doczekała się aż 234 stron (bez wliczania reklamówek na końcu) i jest wypełniona po brzegi akcją. Czego to tutaj nie ma, więcej siekania, okultystyczny seks, Ręka Boga, przeszłość Gutsa, pedofilia no i pojawienie się Griffitha. Pamiętam, że to właśnie tu był ten moment kiedy Berserk zaczął mnie wciągać. Jeśli ktoś zastanawia się nad nad tym tytułem, polecam dotrwać chociaż do tego tomu, jest on nieco odmienny od dwóch pozostałych i wprowadza nas we właściwą historię.


Monsterowa cegiełka będzie musiała jeszcze trochę poczekać na swoją kolej. Tej mangi chyba nie trzeba zachwalać, bo jest po prostu dobra. Niedługo premiera Mushishi od Hanami i pomimo dość wysokiej ceny na pewno zaopatrzę się w ten tytuł. Szkoda, że wydawnictwo tak rzadko zarzuca nowymi seriami, w sumie ich oferta najbardziej trafia moją grupę wiekową.


Na koniec książka i komiks. Druga Saga oprócz świetnej kolorystycznie okładki, dalej ma wciągającą fabułę i wartką akcję. Dowiadujemy się trochę o tym jak bohaterowie się poznali, o rodzicach Marko, jego byłej. Jak dla mnie jeden z lepszych komiksów jakie było mi dane czytać.


Z braku jakiejś ciekawszej lektury (mogłaby już wyjść kolejna część Pieśni Lodu i Ognia -.-), zaczęłam rozglądać się za czymś nowym. Zachęcona pozytywnymi opiniami wybór padł na Metro 2033.  Póki co książkę zabrał i czyta mąż, więc jeszcze trochę potrwa zanim się za nią zabiorę. Czytaliście?

Wiem, że znowu jestem spóźniona, ale przynajmniej udało mi się już część tytułów przeczytać i mogłam te kilka zdań i nich napisać :)




19 komentarzy:

  1. Dużo się w tym miesiącu wykosztowałaś. :P Lament uwielbiam i również jak ty sądzę, że sprzedaż nie jest nie wiadomo jak wielka... Mam nadzieję, że to się poprawi. Orange 3 mam juz na półeczce, ale jeszcze nie przeczytane.
    A co do pogody, bo miałam tak samo... W drodze do rodziny pogoda zmieniała się średnio co 10 min... No kwiecień w pełnej krasie. XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W koncu "kwiecien plecien" ;)
      Szkoda, ze Orange bedzie mialo tylko 5 tomow, bo to taka fajna szojka.

      Usuń
  2. Mnie nigdy nie przekonuje żadna grupa wiekowa, bo w praktyce zawsze wychodzi inaczej ;). Mnóstwo młodzieżowych tytułów podoba mi się bardziej niż niektóre seineny/joseie, bo sama tematyka ogólna jest dla mnie ciekawsza.

    Nad "Oblubienicą" sama czasem się zastanawiam, ale... nie jest to żaden priorytet na razie i wolałabym poczekać na jakąś taniość, promocje itp. Może trochę więcej słów o treści jak przeczytasz :D?

    W sumie wzięłam się za Tokyo Ghoul i jestem po 5 tomach. Dopiero po 4 zaczęło się robić ciekawie, ale dla mnie to tytuł zbyt krwawy. Fabuła jest interesująca, taka... fantastyczno-detektywistyczna, no i przemyślenia całkiem całkiem się potrafią przydarzyć. Natomiast to, co według mnie robi z tego tytułu młodzieżówkę to wiek głównego bohatera, no i sceny walki, taka jatka dla młodych z psycholami w roli głównej według mnie. Znam... 2 szalone fanki Tokyo Ghoul, obydwie są po studiach i pracują... tak, że jakoś wiekiem bym się nie sugerowała. Z tym, że ja jakoś brnę przez skanlację i po 5 tomach nawet nie wiem czy jestem gotowa postawić coś takiego na półce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ostatnio troche denerwuja mlodziezowki, bo wydaje mi sie ze ciagle powielaja te same schematy i lapie sie na tym ze po kilku odcinkach/chapterach trace zupelnie zainteresowanie dana seria.
      "Oblubienica" juz przeczytana, mam mieszane uczucia, niedlugo powinna pojawic sie jakas dluzsza recenzja.
      "TG" widzialam pierwszy sezon anime i szalu nie bylo, ale ponoc manga lepsza bo w serii tv cieli dosc mocno fabule.

      Usuń
  3. U mnie była piękna słoneczna pogoda ^^
    Z wymienionych zakupiłam tylko Orange, ale mam chrapkę na Lament Jagnięcia. No i dozbierać Deadman'a, bo już mam zaległości :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mialam zaleglosci w "Deadmanie" w czytaniu, ale nadrobilam jakos tak na raz. Teraz powinno isc szybciej jak manga wyprzedzi anime.
      "Lament" na razie bardzo spokojny jest, ciekawi mnie czy w pozniejszych tomach bedzie jakas wieksza akcja.

      Usuń
  4. W Orange 3 też jest Zakochany Astronauta? To super, bo też myślałam, że są tylko 2 rozdziały, a polubiłam.
    Oblubienicy czytałam półtora tomika na necie (polski tomik jest w drodze) i nie przypomina mi za bardzo Kuroshitsuji. Nie ma tam w ogóle fanserwisu, a i klimat mangi wydaje mi się taki bardziej baśniowo-fantastyczny z sugestiami w przyszłości, że może być trochę mroczniej. Co prawda sama akcja zbyt szybko się nie posuwa do przodu, ale to dlatego, że autorka najpierw rozwija mitologię świata i zapoznaje z nią czytelnika.
    Myślę, że możesz spróbować Tokyo Ghoula. Generalnie pierwsza część jest tak jakby podzielona na dwie połowy, które się trochę różnią od siebie (ale nie jakoś drastycznie). Sama manga to mieszanina w sumie motywów znanych z młodzieżówek z tymi bardziej krwawymi, ale co wychodzi na plus, to to, że autor wydaje się konsekwentnie trzymać swojej wizji i cała historia na razie jest spójna. Plus od początku mangi dostajemy sugestie, że cała afera skończy się tragedią dla głównego bohatera i ja generalnie chcę to zobaczyć xD. A także Ishida to troll małego kalibru, co także można docenić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez bylam zdziwiona "Zakochanym Astronauta" w tym tomie, a zapowiada sie, ze to nie koniec historii.
      Jestem juz po lekturze Oblubienicy i klimat zgola inny niz w Kuroszu, podoba mi sie wlasnie jak autorka przedstawia nam swiat, widac ze ma duza wiedze i pomysly. Na razie ciezko jeszcze cos wiecej powiedziec o samej fabule, w ktora strone sie rozwinie, zobaczymy.
      Anime "TG" bylo mocno srednie, ponoc manga lepsza i wlasnie wiekszosc zachwala dlatego sie zastanawiam :P

      Usuń
  5. U mnie było dokładnie tak samo, raz słońce, raz śnieg. O.o
    Deadman ma już 5 tomów! Berserk ma już 3 tomy! O mój boże! Mam wrażenie, ze dopiero ostatnio zapowiadali te tytuły a tu proszę. To takie smutne, że przez studia nie mam czasu ogarniać nowości na naszym rynku, a przez brak kasy nie mam środków na to by je kupować. T.T

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u mnie wlasnie na odwrot jest, na studiach mialam duzo czasu, ale malo funduszy, a teraz jak pracuje kase mam, ale czasu brak. Nigdy nie moze byc idealnie XD

      Usuń
  6. Jestem ciekawa dalszych wydarzeń w Orange, ale ta seria jakoś specjalnie mi się nie podoba. To trochę smutne, ale bardziej już chyba czekam na Zakochanego Astronautę :') Trzeci tom jeszcze przede mną, więc może mnie zaskoczy :D. Od Ringo Ame zastanawiam się czy nie kupić Przekleństwa siedemnastej wiosny. Mam dylemat co do Oblubienicy czarnoksiężnika, ostatecznie raczej nie będę zagłębiać się w ten tytuł, sam opis mi się nie spodobał. Czekam na Mushihi, a cena rzeczywiście spora dodatkowo dla kogoś bez żadnych dochodów :(. Wczoraj oglądając jakieś komiksy w internecie bo powoli zaczynam się i w to wciągać widziałam Sage 2 i okładka wywarła na mnie bardzo dobre wrażenie :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Przekleństwo" to moim zdaniem najlepszy tytuł od Ringo Ame (zobaczymy czy "Lament" okaże się lepszy) to taka "spokojna" historia z dreszczykiem i ładną kreską. Bardzo podobał mi się klimat w tej mandze i polecam :)
      Ja również próbuję się zaprzyjaźnić z komiksami, na razie trochę niepewnie wybieram tytuły. "Saga" może arcydziełem nie jest, za to ma wciągającą fabułę i ciekawie wykreowany świat.

      Usuń
  7. U mnie pogoda była taka sama. ;P
    Ostatnio w końcu zdecydowałam się na Orange i nie żałuję. Teraz tylko zdobyć kolejne tomiki. Chętnie dowiem się, co sądzisz o Oblubienicy, bo sama się już nad nią parę razy zastanawiałam. Monster mam w planach, ale najpierw chcę zebrać wszystkie tomy Pluto. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesli chodzi o "Oblubienice" to przymierzam sie do recenzji :)

      Usuń
  8. Piękne zdjęcie otwierające notkę ;)
    Szkoda, że Orange będzie miało tylko 5 tomów. Bardzo podoba mi się ta manga, choć trzeciego tomu jeszcze nie zakupiłam. Nawet nie miałabym nic przeciwko złemu zakończeniu, i chyba nawet bym się nie zdziwiła, gdyby takie było ;) I zgodzę się, okładki są śliczne.
    Monster jak zwykle świetny, a na Mushishi ręce zaciera przyjaciółka, więc będę miała okazje poczytać i zapoznać się z historią.
    Cały czas waham się, czy zacząć kupować Berserka. Niby mam ochotę ale boje się, że jednak mnie to nie kupi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Berserk ma swietna, mroczna fabule, ale dopiero od tomu 3 zaczyna sie robic ciekawie. Jesli brutalnosc i duza liczba tomow Cie nie odstraszaja, to mysle ze warto dac szanse temu tytulowi.

      Usuń
    2. Duża liczba tomów nie stanowi przeszkody. Brutalność też nie, tylko tu właśnie nie jestem pewna czy Berserk nie przekracza granicy brutalności którą jestem w stanie zaakceptować - stąd moje wątpliwości.

      Usuń
  9. Orange zawsze, niezależnie czy przeczytałam rozdział czy tom, pozostawia mnie ze słodka-gorzkim uczuciem. Seria zbliża się ku końcowi i naprawdę się denerwuję jak się to wszystko skończy.
    Lament jest jedną z nielicznych mang, które nie znałam przed naszą polską publikacją i dlatego każdy nowy rozdział jest dla mnie nieznanym i pozytywnym zaskoczeniem. Cieszę się, że dzięki Ringo Ame możemy czytać tak dobrą i wciągającą mangę :)
    W Oblubienicy spodobały mi się rysunki (te wróżki!) i kreacja świata. Mam nadzieje, ze w przyszłych tomach sama historia bardziej mi się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo żałuje, że "Orange" się niedługo skończy, bo to jedna z nielicznych, nieco bardziej oryginalnych szojek.
      "Lamentu" też wcześniej nie znałam, pierwszy tom mnie urzekł, z drugim było już trochę gorzej, liczę, że jeszcze fabuła się rozwinie.
      Różne stworzonka w "Oblubienicy" to chyba największa zaleta tej mangi ;)

      Usuń

My profile picture
Grafikoholiczka nie wyobrażająca sobie dnia bez włączenia programu graficznego, interesująca się mangą i anime od czasu emisji Sailorek w tv. Za sprawą hobby rodzą się takie rzeczy jak prace graficzne, rysunki, przemyślenia i recenzje.
bla