Recenzja: Oblubienica czarnoksiężnika tom 1



Życie nastolatki nie jest usłane różami, zwłaszcza, gdy mieszka się z rodziną, która cięgle daje do zrozumienia, że jest się tu niemiłym gościem. Czarę goryczy przelewa również fakt, że widzi się dziwne rzeczy, a rówieśnicy wytykają cię palcami. Do głowy przychodzą wtedy dziwne myśli: może by tak uciec z domu i zacząć żyć na własny rachunek? Niee, to zbyt mainstreamowe. A może by tak wystawić się na sprzedaż na aukcji niewolników? Na pewno kupi mnie jakiś miły pan, któremu przydam się do różnych... rzeczy.



Chise Hatori to piętnastolatka, która zostaje zakupiona na aukcji przez tajemniczego i nieco ekscentrycznego czarnoksiężnika. Ten mówi jej, że w świecie magii jest ona wartościowym nabytkiem i zamierza uczynić ją swoją uczennicą oraz niewykluczone, że żoną. Od tego momentu Chise będzie mieszkać z Eliasem i poznawać otaczający ją magiczny świat. Nie będzie to dla niej proste, bo wiele stworzeń, z racji jej niezwykłego pochodzenia, będzie chciało wykorzystać ją do własnych celów. Pod okiem swojego mistrza, dziewczyna zacznie poznawać tajniki czarnoksięstwa.


Chize wydaje się być dość apatyczną bohaterką. Zmęczona życiem dobrowolnie pozwala wystawić się na aukcji, byleby tylko uciec od obecnej rodziny. W sumie decyzja jest trochę nieprzemyślana, przecież młodą dziewczynę mógł kupić jakiś podstarzały zwyrodnialec. Na szczęście posiada ona wyjątkową cechę, którą pożądają wszyscy parający się magią. Sama Chize nie rozumie sytuacji w jakiej się znalazła, ale wszystkie nowości przyjmuje ze względnym spokojem, wierzy we wszystko co jej się mówi, przez co sprawia wrażenie trochę naiwnej.
Z drugiej strony mamy ekscentrycznego Eliasa - czarnoksiężnika ze zwierzęcą czaszką na głowie, który nie wahał się aby wyłożyć olbrzymią sumę na aukcji. Sam deklaruje, że chce z Chize uczynić swoją uczennicę, w przyszłości może i żonę (dziwne, że bohaterki to nie przeraziło, w końcu widać, że facet ma już swoje lata i jego wiek oscyluje gdzieś w okolicach 40, a ona sama jest 15 letnią nastolatką), ale nie wiadomo jakie może mieć w rzeczywistości plany. Na razie sprawia wrażenie poczciwego papcia, opiekując się, doradzając i dbając o swoją nową wychowankę. O nim samym nie dowiadujemy się zbyt wiele. Wiemy, że jest potężnym czarnoksiężnikiem, poznajemy kilku jego znajomych, ale nic poza tym.


Historia toczy się powoli. Główna bohaterka zaznajamia się z nową rzeczywistością, po czym wędruje z Eliasem załatwiając jego sprawy. Dzięki temu dowiadujemy się jaka jest różnica pomiędzy sztukmistrzostwem, a czarnoksięstwem, czym jest magia i jakie mogą być konsekwencje niewłaściwego jej użytkowania oraz kim są Slay Vegi, tak bardzo pożądani wśród czarnoksiężników. Większa akcja rozpoczyna się na samym końcu, zachęcając do sięgnięcia po kolejny tom.


Jedną z mocniejszych stron mangi jest świat przedstawiony oraz jego fantastyczni mieszkańcy. Widać, że autorka ma sporą wiedzę w dziedzinie fantasy, zresztą sama o tym wspomina w notce odautorskiej. Sama fabuła rozwija się nieśpiesznie, bohaterowie odwiedzają różne miejsca i wykonują mniejsze lub większe zadania. Tak naprawdę jest to tylko pretekst aby bliżej się przyjrzeć magicznym i mniej magicznym istotom takim jak wróżki, smoki, wodniki, aksolotly (cóż za pocieszne stworzenia), czy nawet gadające koty. Wszystko to przedstawione jest naturalnie i "zwyczajnie", że z ciekawością zagłębiamy się w tym baśniowym świecie.


Co do samej kreski mam mieszane odczucia. Z jednej strony mamy piękne i dokładne rysunki natury, a z drugiej dość pospolite twarze postaci. Sama główna bohaterka wygląda na wiecznie znudzoną i bez wyrazu. Angelica ze sklepu w mieście, pomimo swoich kształtów, na wielu kadrach z twarzy przypomina faceta. Patrząc na resztę ludzi mam wrażenie, że gdzieś już podobnych widziałam. Jedynie Elias, ze swoją czaszkową głową wydaje się powiewem świeżości. Brawa na pewno należą się za krajobrazy i wszelkie stworzonka przewijające się w mandze. Te oddane są z wielką dbałością o detale i cieniowane drobną siatką kreseczek, która tworzy wrażenie trójwymiarowości i głębi. Czytając tomik, w niektórych miejscach zatrzymywałam się, aby napatrzeć się na te szczegółowe kadry.


Za polskie wydanie odpowiada Studio JG, które od jakiegoś czasu przyzwyczaja nas do pięknych matowych obwolut uzupełnionych błyszczącym lakierem wybranym. Nawet skrzydełka świecą i błyszczą. Font użyty do tytułu również przypadł mi do gustu, zawijasy i roślinne akcenty w literkach pasują do klimatu historii, jedynie zmniejszyłabym go nieco, bo teraz jest za blisko krawędzi. Pod obwolutą znajduje się bonus w postaci mini komiksu pod tytułem Pamiętniczek Selkie i plan salonu Eliasa i Chise. Zaglądając do środka mamy 4 kolorowe strony (niestety tylko z jedną ilustracją). Druk i tłumaczenie są bez zastrzeżeń, jak również japońskie onomatopeje, które w tym tytule zostały wyczyszczone i zastąpione polskimi odpowiednikami. Jedynie cena może budzić wątpliwości - 22,90 zł, mimo, że wydanie nie różni się od standardu wydawnictwa (no chyba, że to przez wyczyszczone krzaki, ale to chyba powinno być w standardzie)


Czas na podsumowanie. Długo się wahałam, czy kupować ten tytuł, obawiałam się, że to kolejna kopia Kuroshitsuji lub Książę Piekieł: Devils and Realist, gdzie bohater przyzywa demona/nadprzyrodzoną istotę, a fabuła, pomimo różnych peryferii tak naprawdę stoi w miejscu, ale za to mamy dużo fanserwisu (tak przynajmniej rysował mi się Kurosz po przeczytaniu około 10 tomów). Tutaj mamy kilka cech wspólnych, ale wydaje mi się, że historia będzie zmierzać w innym kierunku. Ciężko to ocenić po pierwszym tomie, ale ja póki co jestem z serii zadowolona i będę kontynuować swoją przygodę z Oblubienicą. Jeśli ktoś gustuje w spokojnych, fantastyczno-baśniowych klimatach na pewno będzie zadowolony.






36 komentarzy:

  1. Nadal nie wiem co myśleć o tej mandze, nawet po przeczytaniu recenzji mam tylko mieszane uczucia XD
    Cóż, chyba na razie się wstrzymam, może jak będzie więcej tomów zobaczę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie na jakąś akcję i kierunek, w którym zmierza fabuła przyjdzie nam trochę poczekać, więc pewnie na Twoim miejscu też bym się wstrzymała z zakupem ;)

      Usuń
  2. Szybko przejrzałam parę rozdziałów, kiedy wydawnictwo ogłosiło ten tytuł, ale jakoś mnie nie porwało. Wygląda naprawdę imponująco w polskim wydaniu, ale wątpię, abym sama wzbogaciła swoją kolekcję w ten tytuł. Bo nie dość, że ma trzy tomy i dalej powstaje, a ja już nie wyrabiam z mangami, to koleżanka kupiła i mam u kogo przeczytać. ^^
    Najbardziej zaintrygowała mnie w tym wszystkim postać Eliasa, bo lubię takie czaszkowe motywy, ale po przeczytaniu jakoś mi minęło. Sama nie wiem. :'D
    Świetna recenzja! ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio wydawnictwa zasypują nas nowymi tytułami i muszę poważnie rozważać, które serie warto zbierać. Osobiście mam nadzieję, że "Oblubienica" nie będzie za długa, bo jakoś tak mi nie pasuje na tasiemca.

      Usuń
  3. W odpowiedzi: Oczywiście, że planuję jechać do Japonii. :) Choć szybciej będę miała znów japońskiego gościa. Kolejny azjatycki przyjaciel planuje odwiedzić Polskę. Acz z tym będzie łatwiej, jesteśmy praktycznie rówieśnikami i lepiej się dogadujemy. Jest tez bardziej bezpośredni niż Sho. :D

    Podoba mi się koncepcja tej mangi. Dziewczyna, która sprzedała się na aukcji i uczy się być czarnoksięstwa. To moje klimaty. Brzmi ciekawie, motyw ze zwierzęcą czaszką, magią, i dziwnymi istotami to coś co lubię. I nawet jeśli fabuła rozwija się powoli, to ma to swoje plusy, tak sądzę. Autor niczego nie pomija chce, aby czytelnicy poznawali jego świat.
    Świetna recenzja, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w takim razie wyczekuję na kolejną notkę z Japońskim gościem :)

      Usuń
  4. Tak Oblubienica trafiła do mojego "może można" XD. Okładka piękna *-*, tomik nie jest w powiększonym formacie ? Mam dużą nadzieję że ten pan koło 40 rzeczywiście ma tyle lat (niech se dziewczyna znajdzie innego chłopaka) a nie ściągnie pod koniec maske i bisch jak malowany bo to robi się już trochę nudne, a jak na razie w tych klimatach "piękni chłopcy" Książę Piekieł mi wystarczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tomik rozmiarowo jest jak ":REverSAL" i "Olimpos", czyli standardowy format wydawnictwa. W pierwszym tomie Elias przybrał twarz człowieka, mimo, że była to tylko przykładowa wizualizacja to wyglądał jak podstarzały zbereźnik XD

      Usuń
  5. "Oblubienica"... ja to brzmi.
    Nie przepadam za czarno-białą kolorystyką w jakimkolwiek wydaniu. Jestem estetką, a dla mnie estetyka równa się eksplozji kolorów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko aby mangi nie były czarno-białe ;)

      Usuń
  6. Brzmi całkiem nieźle. Chętnie zapoznałabym się z tym tytułem, ale chyba jednak poczekam na jakieś opinie odnośnie kolejnych tomów. A w Kuroszu fabuła rzeczywiście głównie stoi w miejscu i jedynie od czasu do czasu wtrącane są mniej lub bardziej przełomowe informacje, co po 19 tomach robi się już trochę nudne, zwłaszcza przy tych mniej interesujących historiach. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z Kurosza zrezygnowalam po arcu z cyrkiem i chyba za wiele nie stracilam ;)

      Usuń
    2. Raczej nie. ;) Potem podobał mi się jeszcze arc z morderstwem na przyjęciu u Phantomhive'a. Powstało z niego dwuodcinkowe OVA, więc polecam, gdybyś była zainteresowana. ;3

      Usuń
  7. Strasznie ciężko się czyta tekst, w którym przeplatają się dwie czcionki, jeśli piszesz po polsku powinnaś używać spolszczonego fonta, bo tak polskie znaki uzupełniają Ci się z innej i wygląda to paskudnie i utrudnia lekturę.
    Faktycznie, te rysunki są jakieś takie... takie sobie w porównaniu do okładek. I dopiero teraz to zauważyłam, mimo że już przeglądałam tomik w Empiku. Siła słowa pisanego :)
    I tak będę kupować, duże różnice wieku i wzrostu to mój fetysz, a podczas kartkowania trafiłam na ten moment jak pan się na chwilę przemienia w człowieka i bardzo fajny jest :3 Pewnie i tak się okaże, że w końcu to był tylko trick i jakiś Sekretny Test Charakteru, więc na shipping się nie nastawiam, ale co tam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inny font do polskich znakow nie jest zabiegiem artystycznym, powinien byc tylko jeden ;) (sprawdzone na roznych komputerach i urzadzeniech). Niestety jestes jednak druga osoba, ktora mi pisze, ze u niej problem wystepuje. Czy ten problem wystepuje tylko w notce czy wszedzie na blogu (komentarze, dodatki, naglowki)? Czy glowny font wyglada tak: http://i.imgur.com/Mxffxfe.jpg czy moze jakis inny Ci sie wyswietla? Czy Jesli masz mozliwosc (i chec) czy moglabys sprawdzic czy ten blad wystepuje tez przegladajac bloga na innym urzadzeniu? Z gory dzieki za pomoc. Dobrze, ze o tym piszesz, bo nie zdawalam sobie sprawy ze u niektorych tekst moze wygladac jak paskuda (sama tego bardzo nie lubie). Ogolnie postaram sie cos z tym zrobic, poszperac w kodzie, zmienic fonta.

      Dla mnie przemieniony Elias wygladal jak podejrzany podstarzaly pan :P Ale nie jest to jego prawdziwa twarz, wiec pewnie sie okaze ze jest jakims wymuskanym biszem ;)

      Usuń
    2. Och, domyślam się, że nie zrobiłaś tego specjalnie, nie wyglądasz mi na sadystkę ;)
      Coś już zmieniałaś? Teraz wyświetla mi się dobrze, zarówno na najnowszym Firefoksie, jak i na pozostałych trzech najpopularniejszych przeglądarkach (IE, Operze i Chromie). Wcześniej polskie znaki były jakimś grubszym, innym fontem, oczywiście mądra Natalka nie zrobiła screena wtedy :|

      No ja właśnie lubię takich trochę starszych panów, zwłaszcza gdy są eleganccy i kulturalni. Ale tak, pewnie będzie bisz ;)

      Usuń
    3. Zgłosiłam problem mężowi, on coś tak w kodzie pogrzebał i najwidoczniej zadziałało jak powinno :D

      Usuń
    4. Chyba coś przy okazji popsuł, bo linki do "o mnie" i "kolekcji" u góry są puste xD
      Ale tak na poważnie, świetnie że sama treść teraz jest jednolita, bo blog taki ładny to i czytać będzie lepiej :D

      Usuń
    5. A nie, "o mnie" i "kolekcja" zawsze byly puste, musze tam cos w koncu napisac :P

      Usuń
  8. Chyba zamówię, bo wygląda pięknie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na żywo wygląda jeszcze lepiej, zwłaszcza obwoluta z lakierem wybranym :)

      Usuń
  9. Kurcze postanowiłam sobie, że nie będę tej mangi kupować, ale im więcej o niej czytam tym bardziej mam na nią chrapkę, zwłaszcza, że magia, magiczne stworzenia i inne tego typu dziwactwa to jak najbardziej rzeczy w moim typie. Śliczna okładka i kreska również zachecają do zakupu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też długo nie mogłam się zdecydować na zakup tego tytułu (a bo manga wciąż wychodzi, a bo z opisu trochę Kuroshitsuji przypominało), ale nie żałuję, że jednak się zdecydowałam, bo póki co i historia i kreska trafiają w mój gust.

      Usuń
  10. Hm, całkiem ciekawie brzmi ten tytuł. Lubię obyczajówki. Na razie mam zawaloną listę rzeczy do kupna, ale może kiedyś jak zobaczę w promocji...
    Akurat mi kreska nie przeszkadza, lubię taki styl rysowania postaci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio tyle tytułów wychodzi na naszym rynku, że trzeba się pilnować z wydatkami ;) Dla mnie kreska też jest ok, krajobrazy i różne stworzonka wyglądają super, tylko twarze postaci jakoś tak blado wyglądają w porównaniu z resztą.

      Usuń
    2. Ach, zapomniałabym! Nie wiem czy to specjalnie, ale pasek z popularnymi postami po prawej Ci tak drży. Nie wiem jak innych, ale mi to akurat przeszkadza w czytaniu, dlatego chciałam zgłosić ^^"
      Wyżej wymienionych problemów z czcionką nie stwierdziłam.

      Usuń
    3. Postaram się coś zrobić z tym problemem, a można wiedzieć z jakiej przeglądarki korzystasz?

      Usuń
  11. Ja wciąż się zastanawiam nad zakupem, nie pomogłaś mi się zdecydować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo pierwszy tom, oprócz ładnej kreski i ciekawie zarysowanego świata, za wiele nie wnosi. Niewiele wiemy o kierunku w jakim historia pójdzie i jeśli nie jesteś zdecydowana radziłabym Ci poczekać aż tomów wyjdzie trochę więcej :)

      Usuń
  12. Nadal się zastanawiam nad zakupem, niby moje klimaty i postać Elisa jest intrygująca, ale waham się :D jak poczytam jeszcze parę recenzji tego tytułu to pewnie się zdecyduję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy takim natłoku nowych tytułów również nieufnie podchodzę do nowych serii, zwłaszcza tych, które są niezakończone :) Póki co zapowiada się na spokojną, trochę baśniową historię, ale pewnie dopiero przy kolejnych tomach okaże się jak to będzie z samą fabułą.

      Usuń
  13. ja bym się zgubiła w natłoku tych rysunków i postaci i grafik:) czytałam Mars swego czasu i to była moja jedyna i ostatnia manga xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorzej jest jak się zapomni, że mangi (w większości) czyta się od prawej do lewej, czyli po naszemu od końca XD

      Usuń
  14. Jak na razie do mangi mam dość mieszane uczucia. Świat wykreowany przez autorkę robi wrażenie (i tak nie dosięga do pięt światowi w Ren to Haiiro no Sekai). Niemniej bohaterowie wydaja się być tacy zwykli i bez większego polotu. Pomimo tego zobaczy się jeszcze przy drugim tomie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "...(i tak nie dosięga do pięt światowi w Ren to Haiiro no Sekai)", muszę sprawdzić ten tytuł, bo graficznie wygląda bardzo interesująco :)

      Usuń

My profile picture
Grafikoholiczka nie wyobrażająca sobie dnia bez włączenia programu graficznego, interesująca się mangą i anime od czasu emisji Sailorek w tv. Za sprawą hobby rodzą się takie rzeczy jak prace graficzne, rysunki, przemyślenia i recenzje.
bla