Mangowe nabytki: kwiecień - maj


Tym razem stosik trochę większy, bo aż z dwóch miesięcy. Kwietniowo-majowe zakupy obfitowały w 5 nowości wydawniczych i 5 tytułów, które zbieram na bieżąco.

Moją kolekcję zasiliły: Ścieżki Młodości 2, Pandora Hearts 10, Walkin' Butterfly 3, Kwiaty grzechu 3, Rock na szóstkę, Rewolucja według Ludwika 1, Blue Heaven 1, Mój drogi bracie..., Monster 1, Opowieść Panny Młodej 4.


Drugi tom Ścieżek pokazuje jak bohaterowie odnajdują się w nowej klasie. Futaba próbuje zacząć wszystko od nowa, skupiając się na tym, co sama chciałaby osiągnąć. Zgłasza się więc do samorządu, co skutkuje przygodą na wycieczce zorganizowanej w ramach szkolenia. Oprócz pogłębiania się relacji między głównymi bohaterami, możemy nieco lepiej poznać również inne postaci. Na razie wciąż jest niewinnie i zwyczajnie, ale widać już zalążki problemów i zgrzytów z jakimi będą oni musieli sobie poradzić. Zaciekawiona twórczością autorki, ostatnio przeczytałam Strobe Edge i pomimo tego, że początek mnie trochę zniechęcił (główna bohaterka kreowana była na niezbyt rozgarniętą i naiwną), to im dalej, tym opowieść stawała się lepsza i bardziej wciągająca. Dlatego mam nadzieję, że Ścieżki również się tak rozwiną. Do tego niebawem staruje anime i bardzo mnie ciekawi jak wypadnie. Serie shoujo nie mają zazwyczaj szczęścia do ekranizacji, dostają po 11-13 odcinków, fabuła zostaje spłycona, a  zakończenie ma narobić fanom smaku na kolejne serie, który nigdy nie powstają. Przykładem niech będzie Tonari no Kaibutsu-kun, Kamisama Hajimemashita, czy Sukitte Ii Na Yo. Dwa pierwsze tytuły jeszcze sprawdziły się jako lekkie komedie, ale już ostatni wyszedł strasznie bezpłciowo nudno i mdło. Trzymam kciuki, żeby Ścieżki nie podzieliły tego samego losu.  


W moich łapkach znalazł się już 10 tom Pandora Hearts. Ten tytuł czytałam ze średnim zainteresowaniem. Może dlatego, że większość poprzednich wydań pokrywała się z tym co widziałam w anime, a może dlatego, że pojawiało się coraz więcej pytań i irytowały mnie charaktery Oza i Gilberta. Teraz zaczynam zmieniać swoje nastawienie do tej mangi, bo w końcu dostajemy jakieś odpowiedzi, bohaterowie zaczynają odsłaniać swoje karty, a główni protagoniści dostrzegają, że w ich nastawieniu jest coś nie tak. Poza tym cieszy fakt, że manga ma się zakończyć na 23 tomach, czyli nie będzie jakiegoś sztucznego rozwlekania i wszystko powinno zostać ładnie zamknięte.

Z tomu na tom Walkin' Butterfly podoba mi się coraz bardziej. Głównej bohaterce w końcu coś zaczyna wychodzić i udaje jej się zbliżyć do Mihary. Jak to jednak często bywa, życie lubi płatać figle i końcówka nie jest już taka optymistyczna. Pomimo tego, że na początku tytuł wydawał mi się niepozorny, muszę przyznać, że czyta mi się go bardzo przyjemnie i żałuję, że został jeszcze tylko jeden tom. W końcu jakaś pozycja skierowana dla nieco starszej, damskiej widowni. Bo ile to można oglądać szojek, gdzie akcja dzieje się w szkole. Dodatkowo w tym tomie ukazał się ciekawy wywiad z modelką Alexą Łuczak, o którym dowiadujemy się z banderoli dołączonej do tomiku (tym razem została ona nieładnie wykonana, zwłaszcza rozmyta koronka, o złej rozdzielczości rani moje oczy). Polka, która obecnie mieszka w Japonii opowiada o sobie, swojej pracy, a także odpowiada na takie pytania jak: "jaki kanon kobiecego piękna jest obecnie promowany w Japonii?". Ogólnie dodatek bardzo na plus.


A jak wypada trzeci tom Kwiatów grzechu? Pod względem druku jest dużo lepiej. Czerń jest intensywniejsza, a spikselowane kontury praktycznie niedostrzegalne. Czym byłby jednak ten tytuł bez wad. Tym razem kolorowe strony są w porządku (w poprzednich były źle przycięte), ale za to skrzydełko okładki zostało albo źle złożone, albo przycięte przez co na górze po prawej widać pierwszą stronę wychodzącą ze środka. Nie podoba mi się również fakt, że Kotori zmieniło cykl wydawania tego tytułu z dwóch miesięcy na trzy. Sama treść tomiku bez fajerwerków. Sewa trochę odpuszcza, chociaż nie jest to dla niej łatwe. Pozwala zbliżyć się do niej Kihoonowi, chociaż chyba bardziej na złość bratu.

O Rewolucji według Ludwika i Rocku na Szóstkę nie będę się rozpisywać, bo już to zrobiłam w recenzjach, które od jakiegoś czasu goszczą na blogu.


Kolejną nowością jest Blue Heaven. Jeszcze nie udało mi się przeczytać tomiku (zostawiłam go sobie na długą podróż autobusem, która mnie czeka), ale pierwsze wrażenie jest jak najbardziej pozytywne. Okładka i kolorowe strony utrzymane w błękicie, na śliskim, błyszczącym papierze prezentują się naprawdę ładnie. Druk jest wyrazisty z odpowiednim nasyceniem czerni. Pozostaje mi tylko przysiąść do lektury.


Kaoru Mori w czwartym tomie Opowieści Panny Młodej nie zawodzi. Na początku kilka stron zostało poświęconych rodzinie Amiry, która zaczyna mieć coraz większe kłopoty. Obserwujemy również sytuację w domu dziewczynki o imieniu Pariya, która przewinęła się już kilka razy w poprzednich tomach. Czy tym razem uda się znaleźć dla niej kandydata na męża? Trzymam kciuki, bo to jedna z moich ulubionych postaci. Większą część tomu zajmuje dalsza podróż Anglika Smitha. Trafia on na żywiołowe bliźniaczki, które intensywnie próbują znaleźć sobie mężów. To w jaki sposób prowadzona jest historia coraz bardziej mi się podoba. Opowieści różnych kobiet i dziewcząt związane z zamążpójściem czyta się naprawdę ciekawie. Zwłaszcza, że są one zróżnicowane, a bohaterki wyraziste i z charakterem. Poza tym przyjemny odbiór tytułu zapewniają świetne, szczegółowe rysunki autorki. Tym razem moją uwagę przykuły przepiękne grafiki z wilkami. Niestety trochę słabiej wypada samo wydanie. Pomijając już nieszczęsną pomyłkę ze zmienionym logiem na grzbiecie, niektóre ze stron wyglądają na wyblakłe (przynajmniej w moim egzemplarzu). Na szczęście jest to tylko zauważalne na początku (najlepiej to widać na obrazku powyżej, gdzie po lewej jest strona z Blue Heaven, a po prawej właśnie z OPM).


Na koniec zostawiłam sobie dwie cegły: Monster i Mój drogi bracie... (oba liczą sobie po ponad 400 stron).
Monstera znałam tylko z nazwy, ale po wielu zachęcających opiniach postanowiłam po niego sięgnąć. Szczerze powiedziawszy nieco się rozczarowałam. Tytuł był bardzo wychwalany, więc spodziewałam się czegoś genialnego, zaskakującego. Owszem lektura była przyjemna i wciągająca, ale zabrakło tego "wow". Tom ten jest wydaniem 2w1, posiada kolorowe strony i okładkę ze skrzydełkami. Cena jest dość wysoka, bo aż 65 zł (swój egzemplarz kupiłam za 48 zł) i moim zdaniem nieadekwatna do tego co otrzymujemy. Pierwsza strona ma spikselowany tytuł, zdarzają się wyblakłe strony i niektóre dialogi brzmią sztywno. Na uznanie zasługuje jednak solidne wykonanie (tom po przeczytaniu wygląda tak samo, nic się nie wygięło, nic się nie odkształciło), biały, porządny papier i ładne kolorowe strony.


Tytuł na który najbardziej czekałam to Mój drogi bracie.... Klasyka shoujo z piękną kreską i zawiłą fabułą, gdzie akcja dzieje się w żeńskiej szkole. Czytało się bardzo przyjemnie i o samej mandze na pewno więcej rozpiszę się w osobnej recenzji. Tym razem zamówiłam preorder ze strony wydawnictwa, bo w innym sklepie internetowym cena była taka sama jak na okładce, a w sklepie JPFa była darmowa wysyłka i gratisy w postaci 2 laminowanych kart i zakładki. Trochę obawiałam się o stan tomu po spotkaniu z Pocztą Polską, ale wydawnictwo zapakowało go w kartonik, dzięki czemu przyszedł bez szwanku.


A Wy jakie mangowe zakupy zrobiliście w tym miesiącu? :>





21 komentarzy:

  1. Wstyd się przyznać, ale z całego tego obfitego w porządne tytuły podsumowania udało mi się zakupić jedynie "Rock na szóstkę". Ścieżki mają naprawdę prześliczną kreskę, wiem, że może nie powinnam tak robić, ale jak anime wypadnie pozytywnie to może kiedyś się zdecyduję na ten tytuł. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również mam nadzieję, że "Ścieżki" w anime wypadną dobrze, chociaż zazwyczaj szojki mają słabe ekranizacje :<

      Usuń
  2. Bardzo podobne tytuły do moich (za wyjątkiem Mój drogi bracie i Monster). Nie zdążyłam jeszcze niektórych przeczytać, gdyż korzystając z wakacji czytam wszystkie poprzednie mangi, a nowe dokupuje i odkładam, by później nie szukać :D
    Hmm, mam podobne odczucia co do Walkin Butterfly. Początkowo niechętnie podchodziłam do tytułu, zarówno przez oprawę graficzną jak i tematyką... a teraz został się ostatni tom i czuję lekki niedosyt. Przyjemnie się czyta.
    Kwiaty Grzechu są.. specyficznie, wciąż nie mam konkretnego zdania o tym tytule.
    Ao Haru Ride są milusie, to słówko pasuje jak ulał. Ciężko coś powiedzieć po 2 tomach, mam tylko nadzieje, że nie zrobi się przesłodzony romansik, bo takich nie lubię...
    Zaczęłam czytać Opowieść Panny Młodej, ale jestem jeszcze na początku tomu, Blue Heaven czeka, Pandora Hearts poczeka jeszcze dłużej, bo chyba zakończyłam gdzieś na 4 tomie o.O
    Mój Drogi bracie mnie ciekawił, może się pokuszę, ale w moim mieście nie znajdę na 100%..

    Ja w kwietniu-maju wydałam znów grubo ponad 300zł (kupiłam także Kimi ni Todoke 2,3 i Shingeki 12), chyba Kuro, Dogsy, Karneval, Dengeki i Ao no Exorcist teraz wychodziły, o ile dobrze pamiętam :D I jakoś Madoka... no nie pamiętam, dużo tego każdego miesiąca :<<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie bardzo dużo nowych tytułów ostatnio wychodzi i żeby być ze wszystkim na bieżąco, to trzeba naprawdę mieć dużo czasu. Ja zazwyczaj swoje tomiki czytam przed snem ;)

      Usuń
  3. ja robiłam zakupy w kwietniu a następne zamówienie dopiero pod koniec czerwca po sesji. ... no dobra skusiłam się w międzyczasie na pre-order tytanów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tytani kuszą, chociaż znam mangę to chętnie sprawdzę jak będzie prezentowało się polskie wydanie.

      Usuń
  4. Myślę, ze Sciezki Milosci sprostaja twoim oczekiwaniom zwlaszcza, ze jeszcze nie wszystkie wazne postaci sie pojawiły.

    Ja w końcu zrezygnowałam z "Kwiatów Grzechu" - nie daję rady ciągnąć tyle serii na raz, a od tej pani zdecydowanie wolę "Savage Garden", w sumie juz o tym rozmawiałyśmy... pewnie wpływ na moją decyzję ma tez nierowne wydanie tego tytułu w Polsce... Ale plakat z Kyaa! bym chętnie zawiesiła, jeśli kiedyś uda mi się zakupić ten numer.

    zazdroszcze, ze mozesz czytać w autobusie, ja bym od razu zwrocila zawartość zołądka X'''D

    Mój drogi bracie jest juz przeczytane i tylko czeka na opinię, kiedy zabiorę się za notkę podsumowującą miesiąc, ale w sumie jeszcze nie mam wyklarowanych wrazen (chyba musze sie wyspac)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po "Strobe Edge" wiem, że im dalej tym bardziej autorka rozkręca swoją historię, dlatego jestem bardziej wyrozumiała przy "Ścieżkach".
      Braciszka też mam przeczytanego, ale mam nieco mieszane uczucia co do tego tytułu i na razie muszę to trochę przetrawić, żeby coś sensownego napisać :P

      Usuń
  5. Ścieżki za bardzo shoujo jak dla mnie.
    ,,Czym byłby jednak ten tytuł bez wad." – magicznie idealne podsumowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, nad "Kwiatami grzechu" ciąży jakieś fatum i każdy tomik ma jakieś wady nad czym bardzo ubolewam.

      Usuń
  6. Przyznaję, że przez Ścieżki zaczęłam się zabierać za inne shoujo. Co jest dla mnie nowością bo nie gustuję w takich klimatach XD Strobe Edge również mam przeczytane, ale do Ścieżek mam o wiele większe oczekiwania. Znaczy po dwóch tomikach i tak jestem jednak bardziej przekonana do tej serii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo właśnie szojek jest dużo, ale wiele z nich jest po prostu słabych, albo strasznie schematycznych przez co wiele osób unika tego gatunku. Ścieżki również bardzo mi przypadły do gustu (w odróżnieniu np. do "Służącej przewodniczącej" od JPFa).

      Usuń
  7. Z tych mang mam jedynie Rock na Szóstkę i Walkin Butterfly.Co do Ścieżek Młodości to shoujo niezbyt mnie przekonuje. U mnie też majowe podsumowanie ^^ zajrzyj, jeśli masz ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem fanką szojek, ale te lepsze (moim zdaniem) tytuły wciąż czekają na wydanie ;) I chętnie zobaczyłabym więcej pozycji w klimacie "Walkin' Butterfly".

      Usuń
  8. Nie robiłam mangowych zakupów od grudnia ;_;
    Ale Monstera mam, bo w pracy z okazji urodzin kupili mojemu chłopakowi, więc w sumie on ma i jemu się bardzo podoba.
    OMG, bliźniaczki się już pojawiły, myślałam, że będą dopiero w piątym tomie, teraz chcę tę Opowieść, bo uwielbiam te dziewczyny i skończyłam czytać skany w okolicy kulminacji ich historii ślubnej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Historia z bliźniaczkami jest naprawdę urocza i cieszy mnie, że jeszcze w kolejnym tomie się pokażą :)

      Usuń
  9. Całkiem pokaźny stosik, zazdroszczę. ;_; Ja zacięłam sie na 5 tomie Pandory i nie mogę dalej przez nią przebrnąć... Zastanawiam się czy jest warto. Z bólem przyznaje, że nie podoba mi się kreska Ryoko Ikedy, więc jej pozycje nie są dla mnie. Dobrze, że ostrzegłaś mnie przed Monsterem, bo rozważałam pozycję, ale skoro "tyłka nie urywa", to raczej podziękuje. Zwłaszcza za taką cenę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzieś czytałam, że "Pandora" zaczyna wciągać gdzieś od 8 tomu i powiem Ci, że coś w tym jest, bo sama dopiero teraz zaczynam doceniać tą mangę. Myślę, że warto jeszcze przeczytać kilka tomów i jak nie wciągnie to wtedy rzucić. Jeśli chodzi o "Monstera" to nastawiałam się bardziej na mroczniejszą fabułę, a to jest bardziej kryminał, może potem będzie lepiej.

      Usuń
  10. Miło patrzeć na takie stosiki :) Sama się ostatnio zastanawiam, czy nie robić podobnych zestawień...
    Z tej kupki na bieżąco jestem jedynie z Pandorą. Bardzo mi się podoba ta manga i okropnie sie cieszę że zamknie się na 23 tomach. Rozwleczona historia nudzi, a i kupowanie dużej ilości mang z jednej serii jakoś mnie odstrasza. Pandora była chlubnym wyjątkiem, a ostatnio także przekonałam się do one piece :)
    Walkin' Butterfly... przyznaję że nie spodziewałam się tak pozytywnej opinii. Ja w ogóle na to nie zwróciłam uwagi, ale teraz chyba zerknę jeszcze raz na jakieś recenzje tego tytułu.
    Do kupna Blue Heaven sie przymierzam :) Cegiełka Monstera leży na moim biurku od jakiś dwóch tygodni albo i dalej, i cierpliwie czeka na przeczytanie...
    Pozdrawiam! ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo osób robi takie podsumowania zakupów i zawsze można podpatrzeć kto co czyta ;)
      "Pandora" coraz bardziej mi się podoba i tym bardziej mam motywację do zbierania jak wiem, że manga będzie miała 23 tomy.
      Ho ho "One Piece" tasiemiec, gdzie końca nie widać ;) Czytałam gdzieś, że autor w okolicach 50 tomu mówił, że jest w połowie historii. Chociaż nie wyobrażam sobie żeby OP miał się kiedyś skończyć, tak dobrze się ten tytuł czyta.
      "Walkin' Butterfly" odstrasza wielu przez tematykę związaną z modą, ale jak dla mnie jest ona tylko dodatkiem, tłem do historii.
      Ostatnio przeczytałam "Blue Heaven", ale jakoś mnie ten tytuł nie ujął, nie wiem brakowało mi w niej tego czegoś, co zapadłoby w mojej głowie na dłużej, hmm może w kolejnych tomach historia bardziej się rozwinie.
      Również pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Ano, One Piece to straszny tasiemiec, ale anime tak mi się spodobało że bez chwili wahania kupiłam pierwsze trzy tomy. Powolutku może będę to kompletować... jak wyjdzie w praktyce, to sie okaże, jak zawsze zdecyduje portfel ^^"
      Właśnie dlatego i mnie odstraszyło od Walkin' Butterfly i nawet nie robiłam większego rozpoznania... :( Czytanie o modzie zupełnie mnie nie kręci, ale jeśli to tło, to jakoś bym przeżyła na rzecz dobrej historii.

      Usuń

My profile picture
Grafikoholiczka nie wyobrażająca sobie dnia bez włączenia programu graficznego, interesująca się mangą i anime od czasu emisji Sailorek w tv. Za sprawą hobby rodzą się takie rzeczy jak prace graficzne, rysunki, przemyślenia i recenzje.
bla