Recenzja: Deadman Wonderland tom 1


Kto z nas nie lubi wesołych miasteczek? Karuzele, stoiska, występy i ludzie poprzebierani w słodkie maskotki. A gdyby tak park rozrywki połączyć z więzieniem, a zyski przeznaczyć na odbudowę miasta? Genialne! Panie i panowie witajcie w miejscu gdzie spełniają się marzenia dzieci i dorosłych. Witajcie w Deadman Wonderland!


Ganta Igarashi zdaje się być typowym nastolatkiem uczęszczającym do gimnazjum. Zastajemy go w sytuacji, w której zastanawia się czy prywatne więzienie zmienione w park rozrywki, będzie dobrym miejscem na szkolną wycieczkę. Wesoło rozmawia on na przerwie ze swoimi znajomymi, kiedy to zauważa postać w czerwieni lewitującą za oknem. Chwilę później rozpoczyna się masakra i główny bohater nie ma wątpliwości, że i jego życie dobiegnie końca. Ku jego zaskoczeniu budzi się on w szpitalnym łóżku bez większych obrażeń i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że został oskarżony o masowe morderstwo, a po krótkim procesie skazany na śmierć. I tak mogłyby się zakończyć przygody Ganty, gdyby nie został skierowany do zakładu karnego o nazwie Deadman Wonderland, gdzie ma zostać wykonany wyrok. Niewinny bohater nie ma wyboru, musi podporządkować się zasadom panującym w tym dziwnym więzieniu.


Samo Deadman Wonderland jest placówką zorganizowaną i dobrze przemyślaną. Więzienie powstało 10 lat po wielkim trzęsieniu ziemi w Tokio i część swoich zysków przeznacza ono na odbudowę miasta. Z zewnątrz zakład karny wygląda jak wielki park rozrywki z karuzelami, stoiskami i różnymi występami. To więźniowie są pracownikami i "gwiazdami" przedstawień przygotowanych dla widzów. Te specjalne atrakcje mają różne formuły, w pierwszym tomie obserwujemy wyścig z przeszkodami. W zależności od kaprysu zarządzającego, show może skończyć się w najlepszym przypadku upokorzeniem więźniów, a w najgorszym śmiercią. Publiczność jest zachwycona, ale nie do końca zdaje sobie sprawę z realności wydarzeń, uważając je za świetne efekty specjalne. Nawet jeśli niektórzy widzą, że coś jest nie tak, usprawiedliwiają swoje sumienie myślą, że w końcu są to kryminaliści zasługujący na śmierć. 


Wydaje się, że skazańcy nie są przymuszani do udziału w niebezpiecznych atrakcjach. Jest to jednak pozorna wolność, bo życie w tej placówce karnej opiera się na systemie zbierania punktów, za które można kupić nie tylko żywność i artykuły luksusowe, ale również dodatkowe kilka dni życia. Same punkty można wygrać np. właśnie w przedstawieniach dla turystów. Nie ma nic za darmo i skazańcy muszą pracować na swoje utrzymanie, alternatywą jest tylko nieuchronnie zbliżający się wyrok śmierci.


Główny bohater jest jedną z tych postaci, których nie lubię w mangach. Słaby, tchórzliwy i naiwny, zazwyczaj ratowany przez inne osoby. Mimo to, jego przypadek nie jest do końca beznadziejny - próbuje dostosować się do nowej sytuacji i zasad panujących w więzieniu i jest zdeterminowany żeby przeżyć. Po przemyśleniu kilku spraw, potrafi głośno wypowiedzieć własne zdanie i na swój sposób przeciwstawić się niesprawiedliwościom w zakładzie karnym. Jest więc dla chłopaka nadzieja i szansa, że jeszcze się wyrobi.


Po przybyciu do Deadman Wonderland Ganta poznaje białowłosą dziewczynę o czerwonych oczach i ściśle przylegającym do ciała kombinezonie. Shiro ma wesołe usposobienie, zachowuje się trochę jak mała dziewczynka, która nie zauważa, że miejsce, w którym się znajduje to nie plac zabaw. Zdaje się ona znać bohatera i uważa go za swojego przyjaciela, mimo, że ten jej nie pamięta. 

Przez pierwszy tom przewija się jeszcze kilka ciekawych postaci takich jak ponętna, ale bezlitosna porucznik Makina, wiecznie uśmiechnięty, sadystyczny Tamaki zdający się pociągać za wszystkie sznurki w więzieniu, skazaniec Yoh robiący jakieś podejrzane interesy i dziewczyna pomagająca Gancie w pierwszych dniach. Należałoby wspomnieć również o sprawcy nieszczęść głównego bohatera, czyli czerwonej postaci. Póki co tożsamość i motywy tego osobnika są zagadką, ale zdaje się on mieć powiązania z Deadman Wonderlandem.


Manga autorstwa Kazumy Kondou i Jinseia Kataoka to nieco bardziej krwawy i brutalniejszy shounen. Rozgrywa się w niej makabryczna gra o przetrwanie rodem z Battle Royale czy Igrzysk śmierci tylko w innej otoczce. Osobiście lubię tego typu motywy, a sam pomysł na więzienie połączone z parkiem rozrywki jest oryginalne i ciekawe. Pokazuje to również jak łatwo ludzie mogą się znieczulić, uznając widowiskowe śmierci skazańców za świetną rozrywkę, ba nawet wycieczki szkolne przyjeżdżają by uczestniczyć w tym procederze. Sama historia prowadzona jest dynamicznie, system Deadman Wonderlanda jest przemyślany i wciąga, a sam widz ma wrażenie, że pod tą otoczką lunaparku prezentowanego dla zwykłych ludzi, kryje się coś większego, mroczniejszego. Kolejne tomy na pewno rzucą trochę więcej światła na tą sprawę.


Kreska w mandze jest dobra, charakterystyczna dla tego gatunku. Rysunek jest czysty z odpowiednią dbałością o detale, kadry przejrzyste, nie ma się poczucia chaosu, wszystkie sceny były dla mnie od razu czytelne. Postaci są miłe dla oka, wzrok głównie przyciąga Shiro, która w tym stroju wygląda jakby była naga. Co tu dużo pisać, oprawa graficzna jest po prostu bez zarzutu.


Za polską wersję Deadman Wonderland odpowiada wydawnictwo Waneko. Pierwsze wrażenie jest jak najbardziej pozytywne, na pochwałę zasługuje okładka: oszczędny projekt grafiki z dominującą bielą i matowym papierem, przypominający ten znany z Pandora Hearts. Dzięki temu wydanie prezentuje się elegancko i na pewno wyróżnia się w sklepach na tle innych pozycji. Zaskoczyła mnie również sama obwoluta, która idealnie przylega do tomiku (zazwyczaj przy grzbiecie papier jest uwypuklony). Typografia użyta do tytułu jest ok., ale brakuje mi w niej jakiegoś mocniejszego elementu. Pod obwolutą mamy grafikę z głównym bohaterem (która widnieje również na pierwszej kolorowej stronie), a z tyłu duże DW z małym podpisem Deadman Wonderland. W pierwszym tomie znalazło się aż 8 kolorowych stron, które prezentują się znakomicie. Druk jest w porządku, nie ma wyblakłych stron, mały problem pojawia się za to przy marginesach wewnętrznych, w kilku miejscach są one zbyt wąskie, przez co trzeba trochę mocniej otworzyć tomik, aby przeczytać wszystkie kwestie. Tłumaczenie jest bardzo dobre, zwłaszcza spodobał mi się przekład piosenki o dzięciołku. Chyba pierwszy raz w konsternację wprawiło mnie za to ilość przekleństw użytych w tej mandze, jest ich naprawdę dużo. Zwłaszcza dziwnie wygląda niepozorny Ganta co rusz używający wulgaryzmów. Na końcu tomu pojawiły się też dwa dodatki: "Tajemnice Deadman Wonderland", które zdradzały maskotki tego obiektu i kilka krótkich historyjek, które z założenia miały być zabawne (mnie nie rozśmieszyły :<).

Podsumowując seria ta jest jedną z lepszych (i krwawszych) z gatunku shounen. Mi bardzo spodobał się pomysł zakładu karnego połączonego z parkiem rozrywki. Cały system zarządzania tą placówką jest nieźle przemyślany, postaci nie są za bardzo irytujące, a w kolejnych tomach przyjdzie nam poznać dużo więcej barwnych osobowości. Pomimo, że manga jest mi w większości znana, z przyjemnością zaczęłam zagłębiać się w historii od początku.




23 komentarze:

  1. Od momentu zapowiedzi zastanawiałam się nad zakupem tej mangi, ale wydała mi się jakaś chaotyczna i niespójna. Po przeczytaniu recenzji jestem jednak skłonna zmienić swoje zdanie, pierwsze wrażenie bywa mylące. Fabuła jest istotnie oryginalna, a dokładniejsza jej analiza pozwoliła mi zobrazować sobie troszkę lepiej całokształt. Chyba dodam do swojego koszyka zamówień :D

    Momo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz historie z motywem gry o przetrwanie manga na pewno przypadnie Ci do gustu :)

      Usuń
  2. Z początku koncepcja bardzo mi się podobała, ale w miarę postępowania fabuły jakoś tak przestał mnie interesować ten tytuł. Może dlatego, że irytował mnie główny bohater a całość jest dosyć przewidywalna? Oglądałam anime, nie zachwyciło mnie, więc po mangę też raczej nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ekranizacja Deadmana nie była za dobra i do tego urwali fabułę właśnie wtedy kiedy miała zacząć się coś dziać. Fakt, główny bohater może irytować, ale ostatnio coraz częściej trafiam na serie z takim typem niestety.

      Usuń
  3. Widzialam w Empiku i calkiem mi sie spodobala kreska :D, ale kupowac nie zamierzam, bo najpierw wypadaloby inne serie pokonczyc kupowac, a dopiero potem sie zastanawiac ;;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zauważyłam, że rozpoczynam coraz więcej nowych serii, a kilka starych czeka jeszcze na skompletowanie (tylko przez to, że część kolekcji leży w pudle na strychu w domu rodzinnym, nie wiem nawet których tomów mi brakuje -.-). Akurat na Deadmana sobie pozwoliłam, bo to w sumie niedługa seria i zakończona (13 tomów), więc powoli kiedyś się dozbiera :P

      Usuń
  4. Kupiłam pierwszy tom, bo mój chłopak chciał :D Ale przyznam szczerze, że jeszcze do niego nie zajrzałam. Wydaje mi się, że DW jest taki raczej oklepany, podobny do wielu innych tytułów. Jednak dam mu szansę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może samo prowadzenia fabuły nie jest zbyt odkrywcze i raczej typowe dla shounenów, ale mi bardziej spodobała się sama otoczka z więzieniem jako parkiem rozrywki i całym systemem rozgrywek :)

      Usuń
  5. Czytałam mangę na bieżąco po angielsku. Naprawdę mogę tylko polecić. Historia jest niesamowita i zaskakująca :) Nie powinnaś się zawieść. Dobra recenzja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, no właśnie ja też kiedyś byłam z tą mangą na bieżąco, stanęłam gdzieś dokładnie pod koniec całej historii, więc samo zakończenie poznam już dopiero przy polskiej wersji ;) I tak jak piszesz, fabuła, pomimo, że ma kilka słabszych momentów wciąż przyciąga i potrafi zaskoczyć.

      Usuń
  6. Imo, obok Monstera, jedna z najlepszych mang wydawanych obecnie na naszym rynku. Chyba zakupię polskie wydanie dla samego faktu posiadania i postawienia na półce :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim odczuciu może nie jest to arcydzieło, ale na pewno jest to jeden z lepszych shounenów wydawanych u nas ;)

      Usuń
  7. Od kiedy zobaczyłam anime stwierdziłam, że mangi nawet palcem nie tknę. Może to pochopny wniosek, ale seria animowana na pewno dobrej reklamy temu tytułowi nie zrobiła :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety anime raczej dobrej reklamy temu tytułowi nie zrobiło, sama byłam rozczarowana ekranizacją :<

      Usuń
  8. Zarys fabuły wydaje się być dość zwyczajny i popularny. Przypomina mi trochę Btoom!, Apocalypse no Toride i Area D. Nie zmienia to jednak faktu, że bardzo lubię ten motyw. Niemniej jednak wolę zainwestować w inne serie, które chcę skompletować już od dłuższego czasu. Wydanie Waneko jednak kusi i kusi :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Motyw gry o przetrwanie jest popularny nie tylko w mangach, ale również w literaturze czy filmie, zwłaszcza patrząc jakim hitem okazały się "Igrzyska Śmierci". Sama nie wiem, czy bym się zdecydowała na Deadmana, gdyby nie był serią zakończoną (13 tomów jakoś się uzbiera).

      Usuń
  9. Mnie tak samo jak Tabithę i Kiię odepchnęło anime, dlatego na mangę nawet nie spojrzałam, w zasadzie to miałam nadzieję że Waneko wyda coś innego :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie bardziej zawiodła zapowiedź "Mirai Nikki", bo jest w tym samym klimacie co "Deadman", celuje w tą samą grupę odbiorców i również jest o grze o przetrwanie. Trochę bezsensu wydawać dwie bardzo podobne do siebie serie, mogli z MN poczekać do zakończenia "Deadmana", a zamiast tego dać jakieś josei, albo dobrą szojką ;P

      Usuń
    2. True, true :( W pełni się zgadzam. Mirai Nikki może jest bardziej popularne od Deadmana dzięki psychopatce z różowym włosem, chociaż odnoszę wrażenie, że starszy widz bardziej zainteresuje się Deadmanem niż Mirai Nikki.

      Usuń
  10. Twojego bloga warto czytać chociażby dla grafik na początku notek, są świetne. Same recenzje też, ale jestem wzrokowcem i... cóż, kupiłaś mnie przed wsztystkim nimi. Jako że sama jestem typem człowieka, który niuefnie stuka palcem ekran i pyta "co to fotoszop", tym bardziej mi imponujesz xD
    Co do Deadmana, to widziałam animu, ale jakoś szczególnie mnie nie zachwyciło. Ponoć manga jest lepsza, a polskie wydanie cudowne, ale tyle tytułów do skompletowania, chyba sobie odpuszczę ;___; chociaż kusi bardzo ;___;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za miły komentarz i cieszę się, że grafiki Ci się podobają :)

      Usuń
  11. Bardzo solidna recenzja, spostrzeżenia mamy praktycznie takie same. Również będę ją kupować, chociaż niechcący sobie zaspoilerowałam ważną część utworu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uh spoilery są okropne, znam ten ból. Kiedyś nacięłam się na jeden gdy zaczęłam oglądać "Code Geassa", pierwszy komentarz pod anime zdradzał co się stanie z bohaterem T.T Teraz staram się nie czytać komentarzy, póki nie skończę serii.

      Usuń

My profile picture
Grafikoholiczka nie wyobrażająca sobie dnia bez włączenia programu graficznego, interesująca się mangą i anime od czasu emisji Sailorek w tv. Za sprawą hobby rodzą się takie rzeczy jak prace graficzne, rysunki, przemyślenia i recenzje.
bla