Recenzja: Wilcze dzieci tom 1


Mówi się, że największa miłość, to miłość matki do dziecka. Rodzicielka kocha szczerze i bezwarunkowo, nawet jeśli pociechy różnią się od swoich rówieśników... wilczymi uszkami.


Hana jest pilną studentką, która od jakieś czasu zwraca baczniejszą uwagę na młodzieńca uczęszczającego na te same wykłady. Pewnego dnia dziewczyna zbiera się na odwagę i zagaduje do niego proponując wspólną naukę. Para szybko zakochuje się w sobie, a mężczyzna wyjawia Hanie, że jest potomkiem japońskiego wilka. Miłość nie wybiera i po niedługim czasie na świat przychodzą owoce ich związku - najpierw dziewczynka urodzona w zimie Yuki (z japońskiego śnieg), a rok później, w deszczowy, wiosenny dzień chłopiec Ame (deszcz). Niestety jak to często bywa, wszystko co dobre kiedyś się kończy i rodzina będzie musiała odnaleźć się w nowej trudnej sytuacji.


Główna bohaterka opowieści kreowana jest na stereotypową matkę Polkę, która dla dobra dzieci poświęca wszystko. Zdana jest tylko na siebie, nikogo nie może się poradzić, czy zwierzyć. Pół ludzkie, pół wilcze dzieci musi wychowywać na własną rękę, bazując na tym co przekazał jej mąż i domysłach zaczerpniętych z książek. Bardzo wymowna jest scena gdy Yuki się struła, a matka zastanawiała się czy zabrać ją do lekarza czy weterynarza. Sytuacja w jakiej się znalazła zmusza ją do zrezygnowania z dotychczasowego życia i zamieszkania na prowincji z dala od ludzi. Trudno dziwić się tej decyzji, obserwując jej zmagania każdego dnia oraz piętrzące się przeszkody wynikające z chęci ukrycia inności dzieci. Każda matka za wszelką cenę chciałaby chronić swoje pociechy, mimo to wysiłek Hany wydaje się wręcz nadludzki, a jej ciągły uśmiech w obliczu dużych i małych tragedii nierealistyczny. Nie oznacza to jednak, że dziewczyna jest postacią irytującą, wręcz przeciwnie, wzbudza w czytelniku sympatię.


Dzieciaki jak to dzieciaki są pełne energii, psocą i chcą się bawić. Rodzeństwo posiada dodatkowe wilcze cechy, przez co przypominają również szczeniaczki, które gryzą wszystko co popadnie i warczą na inne zwierzęta. Od małego widać, że dzieci mają indywidualne charaktery: strarsza Yuki jest odważną, ciekawską i impulsywną dziewczynką i to właśnie ona jest narratorem tej opowieści. Ame woli trzymać się matki, jest wrażliwy, bojaźliwy i nieufny. Jako pierwszy dostrzega, że ludziom wilki nie kojarzą się zbyt dobrze. Te młode istotki zdają się być zawieszone pomiędzy światem ludzi, a zwierząt, a gdy matka pyta ich w jakiej skórze czują się lepiej – wilczej czy ludzkiej, nie potrafią odpowiedzieć.


Wilcze dzieci (Ookami Kodomo no Ame to Yuki) znane są głównie z filmu kinowego, który również w naszym kraju gościł na ekranach kin oraz jest do nabycia na DVD. Manga powstała na podstawie scenariusza filmowego, a za ilustracje odpowiedzialna jest rysowniczka o pseudonimie Yu. Różnica widoczna jest przede wszystkim pod względem wizualnym, ale o tym za chwilę. Fabuła została zaadaptowana na 3 (niezbyt grube) tomy, które nie dałyby rady dokładnie odwzorować prawie 2 godzinnego filmu, dlatego w papierowej wersji wszystko dzieje się dużo szybciej, a niektóre, mniej ważne sceny zostały pominięte. Animacja rządzi się swoimi prawami i niektóre kwestie mogły pozostać w sferze niedomówień, sugerowane jedynie za pomocą ruchu, gestu czy dźwięku. W mandze zostały one uzupełnione dialogiem lub myślami bohaterów jak np. moment gdy Hana zastanawia się co lubi jej sympatia, lub gdy wychodzi na jaw, że jest w ciąży.


To co w tej mandze urzeka oprócz historii to niewątpliwie kreska, której nie da się inaczej określić jak urocza. Bardzo podobała mi się kreacja bohaterów w filmie kinowym, ale w wersji papierowej wydali mi się oni bardziej sympatyczni i słodcy przez co jeszcze bardziej polubiłam tą osobliwą rodzinkę. Kreska Yu jest delikatna i lekko szkicowa, postaci tworzy z okrągłymi buźkami o niewinnym wyrazie. Rysowniczka w dużej mierze skupia się na twarzach i to własnie mimika najbardziej chwyta za serca lub wywołuje uśmiech przy humorystycznych scenkach. Dla kontrastu bardzo oszczędnie potraktowano tła, dominują białe przestrzenie, pomieszczenia i miejsca pojawiają się tylko po to aby czytelnik miał jakieś pojęcie gdzie właśnie rozgrywa się akcja. Także dialogi i opisy prezentują się skromnie, cały tomik bez problemu pochłania się w mniej niż godzinę.


Na polski rynek Wilcze dzieci trafiły dzięki wydawnictwu Waneko. Wizualnie okładka zachęca do zakupu, grafika na niej występująca nawiązuje do plakatu filmowego, tyle, że rysunek postaci wyglądają bardziej uroczo. Logo tytułu to prosty, subtelny biały napis podbity ciemnym cieniem (którego nie jestem fanką). Obwoluta jest matowa, a pod nią znajdziemy powtórzony obrazek w odcieniach błękitu. Manga jest stosunkowo cienka w porównaniu z innymi tytułami (około 160 stron), ale nadrabia aż ośmioma kolorowymi stronami. Do druku i tłumaczenia nie można się przyczepić, jedyny minus to papier, który lekko prześwituje, przy takiej ilości pustych teł rzuca się to w oczy. Dużym plusem jest również dwustronny plakat dodawany do prenumerat, jest naprawdę śliczny, aż żal decydować się tylko na jedną stronę.


Z czystym sumieniem mogę polecić tą ciepłą i wzruszającą serię. Oglądałam film dość dawno i przypomnienie sobie wilczej historii było prawdziwą przyjemnością, zwłaszcza z taką miłą dla oka oprawą graficzną. Trochę żałuję, że nie jest to wydanie zbiorcze, bo zanim się spostrzegłam lekturę miałam już za sobą pozostawiając niedosyt.






19 komentarzy:

  1. Cieszę się, że ta manga wyszła w Polsce, oby więcej takich <3 Poza tym warto wspomnieć, że ten uśmiech bohaterki mimo przeciwności losu, zostaje niejako wyjaśniony ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę, że wydawnictwa będę więcej takich tytułów wydawać, bo już powoli mam dość tych wszystkich młodzieżówek, dlatego zaczęłam chętniej sięgać po tytuły Hanami.

      Usuń
  2. Ja jestem zachwycona i mangą i filmem <3 I nawet mój mąż, który nie lubi aż tak słodkich produkcji japońskich został zauroczony, a to już naprawdę dużo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi film przypominał animacje Studia Ghibli i Disneya, takie kino familijne :)

      Usuń
  3. <3 Kreska jest niezwykle urocza <3 Zakochałam się w tej historii i też liczę na więcej takich. Filmu co prawda jeszcze nie obejrzałam, ale zrobię to, jak tylko manga wyjdzie. :D Wydanie zbiorcze wydaje się najlepszym rozwiązaniem dla tego tytułu, ale cóż... Na jednotomówkę o jeden tom za dużo, a też hajsy muszą się zgadzać. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę Ci, że jestem dopiero przed seansem, chętnie obejrzałabym coś w podobnym stylu, ale nic nie mogę znaleźć :(

      Usuń
  4. Wilcze Dzieci uważam za historie uroczą i rozklejającą serce czytelnika :,). Jednakże dla mnie postawa Hany była zbyt wyidealizowana i przez to nierzeczywista. Nie mam nic przeciwko idealizowaniu postaci, niemniej tu brakuje mi bardzo nawet maluteńkiej szczypty egoizmu.
    ps. Waneko ma talent do wydawania mang z przepięknymi okładkami :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, jakaś niewielka dawka egoizmu czy wątpliwości urealniłoby tą postać, chociaż bohaterka jakoś mnie nie irytowała.

      Usuń
  5. Mnie kreska raczej nie kupuje. Przejrzałam i widzę, że to to samo, co film, tylko mniej kolorowe ;)
    W tej mandze miłośc matki do dzieci jest wręcz przerażająca ;__;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat film widziałam dawno i w takiej nieco innej odsłonie chętnie sobie historię odświeżyłam :)

      Usuń
  6. Mi się bardzo spodobała ta manga, w całości *&* Jest wręcz urocza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Historia jest urocza i taka ciepła, a w kresce po prostu się zakochałam *.*

      Usuń
  7. O mój boże ta kreska jest przeurocza! Jak początkowo nie chciałam kupować tego tytułu, bo nie wiedziałam, czy moje kokoro da radę jeszcze raz przez niego przebrnąć tak przez tę recenzję zaczynam rozważać zakup. >.<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też kreska kupiła ;)

      Usuń
  8. Ja film oglądałam stosunkowo niedawno, więc nie miałam jak na razie zamiaru kupować, ale muszę to przyznać strasznie mnie zachęciłaś. Nie spodziewałam się, że kreska będzie aż taka ładna, chyba poczekam aż wyjdą wszystkie tomy i wtedy albo znajdę używane, albo będę sobie zbierać (teraz niestety kupuję zbyt dużo serii ;-;) :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbym filmu nie oglądała dawno to pewnie też bym czekała aż całość wyjdzie :) Tyle różnych serii wychodzi na naszym rynku, że faktycznie trzeba dobrze przemyśleć zakupy, już teraz łapię się na tym, że mam sporo pozaczynanych tytułów, które leżą gdzieś w odstawce.

      Usuń
  9. Film widziałam, był uroczy, czasem wzruszający, spokojnie można pokazać go pozostałej części rodziny która animacją japońską się nie interesuje. Ta scena z dylematem, czy iść do weterynarza, czy do lekarza, była świetna, wymowna właśnie, a jednocześnie bawiła. Mangę wciąż rozważam, czy kupić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto mieć ten tytuł na półce, ale jeśli niedawno oglądałaś film, to lepiej poczekać, bo fabuła jest praktycznie taka sama.

      Usuń
  10. Bardzo mi się ta historia podobała, chociaż ta niezachwiana postawa Hany była jakaś zbyt idealna. Chętnie zaopatrzę się w tę mangę, ale dopiero po ukazaniu się całości. Co prawda historię znam już z filmu, ale mimo wszystko wolę mieć przy sobie od razu wszystkie trzy tomy. ;)

    OdpowiedzUsuń

My profile picture
Grafikoholiczka nie wyobrażająca sobie dnia bez włączenia programu graficznego, interesująca się mangą i anime od czasu emisji Sailorek w tv. Za sprawą hobby rodzą się takie rzeczy jak prace graficzne, rysunki, przemyślenia i recenzje.
bla