Recenzja: Berserk tom 1-2


Berserk, ten tytuł znany jest praktycznie każdemu, chociażby tylko z nazwy, która w polskim fandomie przewijała się od wielu lat. Pamiętam, że pierwsze wzmianki o tej mandze pojawiały się na forum wydawnictwa wiele lat temu i fani systematycznie, co jakiś czas przypominali, że wciąż czekają. Mówi się, że nadzieja umiera ostatnia i w październiku 2014 w nasze ręce trafił pierwszy tom tej kultowej serii.

Przeglądając dwa pierwsze tomy zaczęłam zastanawiać się, co takiego niezwykłego jest w tym tytule. Manga jest typowo męska, to nie ulega wątpliwości, ale co przyciąga również drugą płeć do niej? Sama jestem fanką i w tym tekście postaram się przedstawić Berserka z damskiej perspektywy. Muszę również zaznaczyć, że moje spostrzeżenia odnosić się będą do całości serii (która jak wiadomo dalej w bólach powstaje), oczywiście nie spoilerując przyszłych wydarzeń. Na początek rozłóżmy na czynniki pierwsze dwa pierwsze tomy dostępne na naszym rynku.


Pierwsze wrażenie
Pierwsze wrażenie ponoć jest najważniejsze. Sięgamy po wydane tomy, patrzymy na okładki i na pierwszej widzimy umięśnionego bohatera, który łypie na nas groźnie, a na drugiej, cały poraniony naprawia część swojej mechanicznej ręki. Nie jest źle, ale zobaczmy co nas przywita w środku: 4 pierwsze strony przedstawiają akt kopulacji z demonem, który dość szybko żegna się życiem. To pewnie niektórym wystarczyłoby aby zamknąć tomik i już nigdy do niego nie wracać. Po przekartkowaniu całości na usta ciśnie się tylko jedno podsumowanie: „ciachanie łbów”. Może w drugim tomie będzie lepiej? A nie, tu też ciachanie łbów, do tego oponenci stają się coraz dziwniejsi i bardziej obrzydliwi. Nie należy oceniać książki po okładce, najważniejsza przecież jest...


Fabuła i świat przedstawiony
Jeśli myślicie, że Atak Tytanów jest brutalną mangą, to przy Berserku musi ona wyglądać jak bajka dla dzieci. Już na wstępie możemy się zorientować, że świat przedstawiony jest okrutny i bezlitosny, zwłaszcza dla rasy ludzkiej. Przemoc, gwałty, wymyślne tortury i obrzydliwości - na to trzeba się przygotować sięgając po ten tytuł. Nie brak tu potworów, które po prostu zabijają/zjadają każdego kto się napatoczy. Gorsi są tak zwani Apostołowie, demony, które kiedyś były ludźmi. Często mają one wysoką pozycję społeczną: są arystokratami lub duchownymi, którzy pod przykrywką wiary, czy przestrzegania prawa mogą bezkarnie torturować i zabijać ludzi. Świat w Berserku przypomina średniowieczną Europę, gdzie Kościół miał duże wpływy i wymierzał sprawiedliwość przy pomocy inkwizycji. 
Zwykli, szarzy ludzie nie są wstanie przeciwstawić się tak sprawnie działającemu systemowi, w którym uczestniczą żądne krwi potwory, ale już od pierwszych stron poznajemy samotnego szermierza - Gutsa, podróżującego z miasta do miasta i siekającego wszystko co mu się napatoczy na miecz, a zwłaszcza Apostołów. W sumie fabułę dwóch pierwszych tomów można streścić do tego jednego, powyższego zdania. Początek, pomimo tego, że dostarcza nam kilku wskazówek dotyczących wydarzeń i postaci będących kluczowymi dla dalszego ciągu fabularnego, ukazuje ogólną sieczkę. W mandze nie dzieje się nic ponad to. W takim razie jak nie fabuła, to może fenomenalni okażą się…


Bohaterowie
Samotny, czarny szermierz z wypasionym mieczem na pewno spodoba się facetom, ale już damska część widowni może nie podzielać tego entuzjazmu. Wizualnie nie jest to jakiś opisowy bisz, a raczej przypakowany kaleka o złowrogiej twarzy. Z charakterem nie jest lepiej, Guts to cyniczny człowiek, który robi i mówi to co myśli. Jest nieludzko silny, a w walce potrafi wpaść w prawdziwy szał, stając się berserkiem. Z powodu wyrytego na nim piętna stroni od ludzi, bo wszędzie tam gdzie się udaje przynosi śmierć i zniszczenie. Kieruje się własną moralnością i zdaje mścić nie bacząc na innych. Nie jest to bohater typowo pozytywny i ciężko go od razu polubić.
W pierwszych tomach przewija się również malutki elf Puck, którego Guts przypadkowo ratuje z rąk rzezimieszków. Od tego momentu podąża za bohaterem, prawiąc mu kazania i od czasu do czasu lecząc rany. Puck jest jedyną „słodką” postacią, która występuje w pierwszych tomach (nie licząc przypadkowych dziewoj spotykanych po drodze). Dzięki niemu mamy trochę wątków humorystycznych, rozładowujących mroczną atmosferę oraz często dzięki niemu możemy dowiedzieć się o niedolach lękających spotykanych mieszkańców (bo Gutsa takie ckliwe historyjki w ogóle nie interesują).
I to by było na tyle jeśli chodzi o bohaterów. Nie warto wspominać o randomowych jedno, dwu-rozdziałowych postaciach, bo zazwyczaj szybko się z nimi żegnamy.


Kreska
Rysunki są niezłe, nic nas nie boli od oglądania jak np. w Ataku Tytanów. Bohaterowie nie się wyidealizowani, można nawet powiedzieć, że są „brzydcy”, idealnie wpasowując się w mroczny klimat opowieści. Kontrastem dla nich jest uroczy Puck o dużych oczach i młode dziewczyny takie jak księżniczki. Za to wszelkie demony narysowane są z dbałością o każdy wymyślny i obrzydliwy detal. Tła i budynki są poprawne, ale dość uproszczone. W przeciwieństwie do walk i wypruwania flaków, które to są bardzo dynamiczne i każdy akcent narysowany jest z wielką uwagą, ale szału nie ma.


Czy to znaczy, że w Berserku nie ma nic niezwykłego? 
Gdybym opierała swoją opinię na dwóch pierwszych tomach na pewno bym tak pomyślała i raczej nie kontynuowała dalszej przygody z tym tytułem, ale… No właśnie, z Berserkiem jest podobnie jak z One Piece. Jeśli dasz szansę tytułowi i przebijesz się przez pierwsze tomy, zanim się obejrzysz historia wciągnie cię bez reszty. 

Tak naprawdę ciekawie zaczyna się robić już pod koniec tomu 3, gdy rozpoczyna się saga Golden Age. Cofamy się w czasie i dowiadujemy o przeszłości Gutsa, od jego narodzin, aż po dzień ukazany w pierwszym rozdziale. Przede wszystkim jesteśmy świadkami kształtowania jego charakteru, obserwujemy wydarzenia, które sprawiły, że stał się tym kim jest, a trzeba wiedzieć, że nie było to traumatyczne przeżycie znane z popularnych shonenów, a coś dużo bardziej paskudnego i nie dającego się tak łatwo zapomnieć. Bohater okazuje się być nie tylko nieczułą maszynką do zabijania, kiedyś był zupełnie inny. Zresztą tak naprawdę przywdział on grubą, skorupę po to by nie dopuszczać nikogo do siebie. To co jednak najbardziej zmieniło moje postrzeganie Berserka to postać jasnowłosego Griffitha. Charyzmatyczny bohater będący w centrum wszelkich wydarzeń. 
Sama historia posiada kilka naprawdę szokujących plot-twistów i zwrotów akcji. Nic nie jest całkiem białe, albo całkiem czarne. Dobry bohater nie zawsze wychodzi zwycięsko z opresji, każda decyzja ma swoje konsekwencje, a za marzenia trzeba czasem poświęcić zbyt wiele. Niewiele jest tytułów, które w trakcie lektury potrafią tak wstrząsnąć czytelnikiem.


Pierwsze tomy mają dość średnią kreskę, ale należy mieć na uwadze, że manga ukazuje się od prawie 26 lat. W tym czasie Kentarou Miura zdołał opanować swój fach niemal do perfekcji. Wystarczy spojrzeć na nowsze rozdziały, gdzie wiele grafik nadaje się do oprawienia w ramkę i powieszenia na ścianie. Na uwagę zasługują przede wszystkim rysunki z demonami, które przerażają, a zarazem fascynują i wywołują podziw. Jeśli miałabym porównać styl autora do innego mangaki to przychodzi mi na myśl Junji Ito, który również z pieczołowitością tworzy coraz to dziwniejsze i wymyślniejsze odrażające twory. U Miury całe obrazy składają się z wielu pojedynczych kresek, tworzących „żywe” organizmy zdające się pulsować ze stron mangi. Każda linia jest przemyślana i świetnie buduje mroczny klimat. Przy pierwszym tomie przeżyłam szok, widząc krzywe, uproszczone mury miasta, czy zamku, mając jeszcze świeżo w pamięci nowy rozdział z przepięknym miastem Falconia. Rzadko kiedy widuje się komiksy z taką dbałością o każdy detal. 


Polskie wydanie sprezentowało nam JPF. Berserk otrzymał format A5 oraz matową obwolutę. Typografia tytułu wygląda całkiem nieźle, jest prosta, ale z ostrymi końcami. Przez to, że litery są zaokrąglone, napis wydaje się zbyt grzeczny. Umiejscowienie nazwiska autora jest chaotyczne i z tym gradientem trochę odstaje, ale ogólne wrażenie nie jest złe. W środku zawód - brak kolorowych stron, zamiast tego rysunki w skali szarości lekko rozmyte. Do samego druku i tłumaczenia nie można się przyczepić. Na uwagę zasługują onomatopeje, których jest w mandze mnóstwo i zdają się żyć własnym życiem. Wszystkie japońskie znaki zostały wymazane i zastąpiono polskimi odpowiednikami, które tak umiejętnie wkomponowano w kadry, że tworzą integralną część rysunków.


Na koniec tego długiego wywodu warto byłoby napisać jakieś podsumowanie. Niewątpliwie większości panom Berserk niezmiernie się spodoba. Mroczne fantasy z silnym i stanowczym głównym bohaterem, na pewno będzie miłą odmianą od shonenów z nastolatkami, którym buzują hormony i zamiast budzić sympatię wywołują irytację. Panie muszą okazać się bardziej cierpliwie, powoli wgłębiając się w historię i poznając bohaterów. Fankom bishonenów do gustu powinien przypaść Griffith (przynajmniej na początku). Jeżeli więc cenisz sobie dobrą, przemyślaną opowieść, posiadającą sporo zwrotów akcji i nie przeszkadza Ci nadmierna przemoc, daj Berserkowi szansę, w ogólnym rozrachunku na pewno się nie zawiedziesz.


Jako ciekawostka, warto wspomnieć o ekranizacjach tego tytułu. W 1997 powstała 25 odcinkowa seria tv, w większości obejmująca wydarzenia z Golden Age. Adaptacja jest dość wierna z wyjątkiem pominięcia kilku postaci ważnych dla dalszej fabuły. Pomimo, że kreska jest już trochę przestarzała, anime ogląda się naprawdę przyjemnie. Na koniec pozostaje jednak lekki niedosyt, że nie ma kontynuacji. 
Drugą próbę podjęto w 2012 roku wypuszczając 3 filmy kinowe o wspólnym tytule - Berserk: The Golden Age Arc. Przede wszystkim twórcy chcieli wierniej przedstawić wydarzenia znane z anime, nie pomijając kluczowych postaci. Również kreska została odświeżona i dopasowana do obecnych trendów (bohaterowie mają ładniejsze, bardziej okrągłe buźki). Plakaty, statyczne kadry, kolorystyka, widoki - wyglądały pięknie, do czasu aż postaci zaczęły się poruszać. Praktycznie wszystkie dynamiczne ujęcia zostały zrobione w 3D, w rezultacie całość wygląda jak filmiki z gier komputerowych. Również potworom się dostało i w tej technologii zamiast straszyć, bawią przypominając plastikowe zabawki . Niestety wygląda to bardzo słabo i niszczy cały klimat serii.




16 komentarzy:

  1. Od kiedy w empiku zobaczyłam tę mangę od razu zaczęłam omijać ją szerokim łukiem, głównie z powodu okładki i opisu który nie zachęcił mnie do przeczytania jej. Dzięki tobie może kiedyś spróbuję sięgnąć po tę serię.

    Zapraszam do mnie ^_^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że spodobała Ci się moja recenzja :) Berserk ma świetną historię, ale wolno się rozkręca.

      Usuń
    2. Anonimowy29.3.15

      Akacii, powiem Ci, że z początku też miałam co do Berserka obawy, odrzucił mnie już pierwszy rozdział, a w nim bohater, jego historia, a nawet kreska. Postanowiłam się jednak przemóc i przeczytać z powodu wielu pochlebnych opinii na temat i rosnącej ciekawości. I choć miałam wtedy 17 lat, zero doświadczenia z mangami dark fantasy i większość scen w "Berserku" była dla mnie szokująca (czasem też nudna), dziś nie żałuję, że się w nią wkręciłam. Po dziś dzień uważam ją za najlepszą mangę (i najlepszą historię) dark fantasy, a nawet za najlepszą mangę w ogóle. Zawsze chętnie do niej wracam i miło ją wspominam. Ileż wieczorów przesiedziałam czytając kolejne rozdziały! Ogromnie się cieszę, że wydano wersję papierową, którą właśnie dziś zamówiłam i z utęsknieniem czekam, aż będę mogła dostać ją do rąk własnych.
      Dlatego serdecznie polecam i Tobie, może właśnie jesteś takim typem jak ja, który się wkręci, jeśli tylko przebrnie trochę dalej.

      Usuń
  2. Brzmi ciekawie i zachęcająco, niestety nie przepadam za dużą dawką przemocy i krwawymi dark fantasy, nie moje klimaty. Co nie zmienia faktu, że strasznie cieszę się że Berserk, ten Berserk zagościł w końcu na naszym rynku :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wciąż nie mogę uwierzyć, że po tylu latach jednak mamy polskie wydanie. Faktycznie nie każdemu przypadnie do gustu taka dawka przemocy, ja akurat nie mam nic przeciwko takim motywom. Coś przyciągającego jest w rysunkach autorach (tych trochę późniejszych) przedstawiających rozmaite potwory, które zarazem przerażają i fascynują.

      Usuń
  3. Dokładnie jak w komentarzu wyżej jest u mnie ;D. Tylko, że mnie odstrasza również ilość tomów i świadomość, że manga jest jeszcze nieukończona, a do tego nieregularnie rysowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ilość tomów jest do przełknięcia, zwłaszcza w porównaniu do One Piece, ale fakt wieczne hiatusy są niepokojące. Ciekawe czy kiedykolwiek doczekamy się końca serii.

      Usuń
  4. Berserka jeszcze nie mam, ale mam nadzieję, że kiedyś będę bogata i będę mogła go sobie sprawić. <3 hah
    Ja zawsze podziwiałam JPF za to konsekwentne czyszczenie onomatopei i cieszy mnie, że nie idą w trend szybkiego, ale coraz gorszego jakościowo wydania, jak niektóre nasze wydawnictwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba w totka grać XD W sumie przy takim natężeniu nowych tytułów, trzeba dobrze planować wydatki :P
      Ciężko mi sobie wyobrazić jak by wyglądał Berserk bez wyczyszczonych japońskich onomatopei bo jest ich tam mnóstwo i często zajmują sporo kadru.

      Usuń
  5. Posiadam 37 tomów Berserka, które mój chłopak skrupulatnie kupuje, ale ja jakoś nie mogę się przemóc, by sięgnąć po pierwsze tomy. To chyba całkowicie nie moje klimaty :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydanie angielskie? Wow, ciekawe kiedy my ujrzymy u nas 37 tom XD W sumie klimat w Berserku jest trochę ciężki i nie każdemu przypadnie do gustu.

      Usuń
  6. Z tego co pamiętm to chyba amerykańskie.
    Za pewne nie prędko :D
    My się zawsze śmiejemy, że to taka NANA dla facetów (w znaczeniu o "kultowość") :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakiś czas temu postanowiłam sprawdzić jak to jest z tym "Berserkiem", ale przed ogłoszeniem polskiego wydania zdążyłam przeczytać tylko jeden rozdział. Tak czy inaczej, wciąż jestem ciekawa tej mangi, więc chyba się skuszę, zwłaszcza jeśli pod koniec 3 tomu zaczyna się robić ciekawiej. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorąco polecam, chyba, że nie lubisz brutalnych mang.

      Usuń
  8. Pomimo tego, że Twoja recenzja zachęca do kupna Berserka, to nie mogę się przezwyciężyć :(. Ilość tomów i ta wszechobecna brutalność jest chyba jednak nie dla mnie. Miło się jednak patrzy na te wszystkie ładnie przetłumaczone i skomponowane onomatopeje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie nie każdemu Berserk przypadnie do gustu, zwłaszcza przez te wszechobecne flaki, ale fabuła jest naprawdę dobrze poprowadzone, czego brakuje mi w wielu mangach wydawanych na naszym rynku :)

      Usuń

My profile picture
Grafikoholiczka nie wyobrażająca sobie dnia bez włączenia programu graficznego, interesująca się mangą i anime od czasu emisji Sailorek w tv. Za sprawą hobby rodzą się takie rzeczy jak prace graficzne, rysunki, przemyślenia i recenzje.
bla