Recenzja: Witchcraft


Czy prawdziwe wróżki istnieją i czy wszystkie są zawsze takie chętne do zabawy? Czy hipnoza może pomagać w stosunkach... międzyludzkich? A czy Wy jesteście gotowi na igraszki z magią? - Jeżeli zastanawiacie się czy to wstęp do jakiegoś taniego pornola, to jesteście blisko, bo przed Wami recenzja jednotomowego Witchcrafta, hentaia od wydawnictwa Yumegari.

Kaoru, na co dzień dręczony młody chłopak, pewnego dnia, uciekając przed swoimi oprawcami trafia do sklepu, w którym pracuje wróżka Kyoko. Ta oferuje mu pomoc, w zamian za zgodę na zahipnotyzowanie. Młodzieniec nie ma wyboru i eksperyment nie tylko zmienia go psychicznie, ale i fizycznie. Od tego momentu życie Kaoru staje się wypełnione uciechami i pięknymi kobietami. Chłopak nabywa specjalnej umiejętności, dzięki której może zadowolić nawet najbardziej wymagającą partnerkę. Wróżka zadziwiona wynikami swojej hipnozy postanawia kontynuować eksperyment z naszym bohaterem.


Ciężko jest pisać o fabule w hentaiu, ale o dziwo nie jest ona aż tak tragiczna (a nawet lepsza niż w nie jednym ecchi). Łatwo przewidzieć na czym tytuł się skupia, ale sama historia posiada oś przyczynowo-skutkową. Mamy tu mafię, która próbuje wykorzystać wróżbitki do własnych celów, rywalizację pomiędzy adeptkami magii oraz intrygę, w którą zamieszana jest była mistrzyni wróżki. Im dalej, tym akcja coraz bardziej się zagęszcza, a wszystko to przeplatane jest gorącymi scenami z płcią piękną.


Motorem napędowym, będą oczywiście dziewczyny, a dokładnie cztery. Znana już, opanowana i zaradna Kyoko, białowłosa tsundere Sara, która uczyła się razem z naszą wróżką, słodka i radosna Megumi oraz kochająca piękno w każdej formie, lolitka Alice. Każda z dziewczyn ma inny charakter i zróżnicowane walory - do wybory do koloru. Kaoru za to jest typowym, niewyróżniającym się, ciapowatym samcem, czyli idealną postacią do większości serii spod znaku ecchi. Ciężko mi pojąć, dlaczego w różnych seriach, takie ofiary losu otacza wianuszek super lasek. Chociaż akurat przy tym tytule, można zrozumieć jaka część ciała przyciąga płeć piękną.


Witchcraft skierowany jest do dorosłego czytelnika i po brzegi przesiąknięty ostrą erotyką. To nie ecchi, gdzie szczytem perwersji jest pokazanie majtek, albo biustu bohaterki, to rasowy pornos, gdzie wszystko pokazane jest czarno na białym, a o niedomówieniach nie ma mowy. Fani gatunku nie powinni czuć się zawiedzeni, bo autor dość mocno popuścił wodza fantazji. Znajdziemy tu naprawdę sporo różnych (i dziwnych) scenek, począwszy od klasycznych aktów, aż po gwałty i obcowanie z hermafrodytami i homunkulusami. Na pewno nie wszystkim przypadnie do gustu "aż" taka różnorodność. 


Od strony wizualnej komiks prezentuje się bardzo ładnie. Postaci mają sympatyczne, nieco okrągłe mordki (jak również ciała). Kobiety nie są wyidealizowane, mają odpowiednie krągłości i nie znajdziemy tu piersi wielkości arbuzów. Jedynie główny bohater wygląda jak typowa fajtłapa. Akty seksualne narysowane są z dużą dokładnością i dbałością o szczegóły anatomiczne. Yamatogawa chętnie eksperymentuje z perspektywą, dzięki czemu możemy oglądać bohaterki pod różnymi kątami. Jedynie kolorowe grafiki prezentują się dziwnie. Cieniowanie wygląda trochę płasko i sztucznie, a bohaterowie są zbyt czerwoni na twarzach. 


Na polskie wydanie odważyło się Yumegari. Manga ma format 13,8 x 19,7 cm (czyli tak jak przy Savage Garden) i posiada błyszczącą obwolutę. Na przodzie pozuje roznegliżowana Kyoko, która zachęca do zapoznania się z mangą. Tło utrzymane jest w przygaszonej tonacji, całość obleczona jest ramką z ornamentem. Tytuł jest ładnie skrojony z zawijaskami, poniżej mamy również pseudonim autora. Żeby nie było wątpliwości w prawym dolnym rogu znalazły się dwa oznaczenia: "18+" oraz "hentai" (chociaż chyba już widok gołych cycków powinien potencjalnemu odbiorcy dać do myślenia). Tył za to, kontrastuje nasycony pomarańcz, gdzie siedzą dwie kolejne dziewczyny w bieliźnie (na skrzydełkach zresztą również). O tym co znajduję się pod obwolutą nie warto pisać, bo to tylko biała okładka z tytułem i opisem. W środku witają nas kolorowe strony, których jest aż 6 (2 na początku i 4 pod koniec). Druk jest odpowiednio nasycony, a papier na tyle gruby, że nic nie prześwituje. Yumegari nie zapomniało też o marginesach wewnętrznych (nie to co np. w Doll Song), więc wszystko czyta się i ogląda bez większych problemów. Mimo, że w tego typu mangach nie ma zbyt wielu dialogów, polski przekład czyta się dobrze i sprawnie. Na uwagę zasługują onomatopeje Plaski, wsuwy, wysuwy i tryski to tylko wierzchołek całości wszystkich przełożonych wyrazów dźwiękonaśladowczych (tłumacz musiał mieć przy tym sporo zabawy ;)). Witchcrafta nie ominęła jednak cenzura, polskie wydanie uszczupliło się o dwie strony, na których znajdują się nieletnie bohaterki w dwuznacznych sytuacjach. Jeżeli ktoś jest ciekawy co zostało wycięte, zapraszam na forum Waneko, gdzie jeden z użytkowników wrzucił porównanie. Dla niektórych minusem może również okazać się cena, bo za nieco ponad 200 stron przyjdzie nam zapłacić 29,90 zł.


Witchcraft niewątpliwie jest nietuzinkowym tytułem na naszym rynku. Myślę, że fanów zyska głównie w męskim gronie, ale nie tylko faceci czytają hentaie, prawda? Ja osobiście mam nadzieję, że na jednym tytule z tego gatunku wydawnictwo nie poprzestanie.







24 komentarze:

  1. Jakoś do hentaiów mnie nie ciągnie... *powiedziała fujoshi....* Ale i tak plus dla wydawnictwa, że się odważyło wprowadzić coś z tego gatunku na rynek. Zrozumiałe jest dlaczego wydawnictwo postanowiło wyciąć te dwie strony, dlatego pretensji być nie powinno. Nie powiem, że nie byłam ciekawa jak wypadnie ta manga, ale nie na tyle by ją kupować i się przełamywać do hentaiców. *zdecydowanie wolę yaoice...* Może to z mojej strony dziwne, że yaoi czytam i się zachwycam, ale na razie nie zamierzam tego zmieniać. :P Może kiedyś uda mi się przełamać na tyle, abym nabyła Witchcrafta (lub inny tytuł jeżeli wyjdzie) XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie właśnie jakoś do yaojców nie ciągnie, dlatego fajnie, że dla równowagi jakiś hentaj wyszedł XD

      Usuń
  2. Hm... Może jednak się skusić xD? Wciąż się waham, wciąż...
    I gratuluję tak sprawnej recki hentacja, to też trzeba umieć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha dzięki, za wiele to tu nie było co recenzować ;)

      Usuń
  3. He, a jednak ktoś oprócz mnie też zdecydował się to recenzować :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Parę hentajów w postaci anime widziałam, jedne lepsze, inne gorsze, ogólnie z czystej erotyki wolę jednak boys love, chociaż od paru lat same seksy mnie już nie rajcują i mam zapotrzebowanie na fabułę, ewidentnie wyrosłam z wieku gimnazjalnego, kiedy bardziej się szło w klimaty erotyki. ^^" Co do samego tytułu to ładne to to ma kreskę, ogólnie jak mówię, docelowym odbiorcą tytułu raczej nie jestem, ale cieszy mnie fakt, że nasz rynek w końcu się przełamał i coś takiego wydał. Zainteresowała mnie bardzo ta różnorodność w tym hentaiu, innymi słowy skoro każdy znajdzie coś dla siebie to może i ja powinnam spróbować. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnorodność różnorodnością, ale futanari to dla mnie jednak za dużo ;)

      Usuń
  5. ,,Im dalej, tym akcja coraz bardziej się zagęszcza, a wszystko to przeplatane jest gorącymi scenami z płcią piękną."
    No raczej gorące sceny są przeplatane wzmiankami o jakiejś mafii, jakiejś fabule :D
    ,,Ciężko mi pojąć, dlaczego w różnych seriach, takie ofiary losu otacza wianuszek super lasek."
    Jak to, czemu, żeby się czytelnik mógł identyfikować!
    Witchcraft właśnie różnorodnością stoi i w tym jest cała jego siła. W ogóle nadal nie mogę uwierzyć, że doczekałam się futanari na polskim rynku.
    Onomatopeje <3
    Cenę tu tłumaczy mniejszy nakład... Choć coś czuję, że musieli robić dodruki, bo hit sprzedażowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie futanari trochę przeraziło o.o No właśnie mam nadzieję, że tytuł dobrze się sprzedał wydawnictwu i planują jakieś kolejne.

      Usuń
    2. Futanari samo w sobie to raczej jeden z delikatniejszych motywów XD
      W ogóle podziw, że udało Ci się jakoś zrobić zdjęcia tej mangi, które są przyzwoite.

      Usuń
  6. W tym przypadku mój portfel może odetchnąć z ulgą. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój odpoczywa przy yaojcach ;)

      Usuń
  7. Nie byłam zainteresowana i w ciągu dalszym nie mam zamiaru kupić ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie manga pewnie bardziej facetom przypadnie do gustu ;)

      Usuń
  8. Nie moje klimaty ...

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam to kiedyś, dawno temu :P Kreska faktycznie ładna, ale zdecydowanie preferuję "kobiece" podejście do erotyki i hentajów raczej nie czytuję (jedynym wyjątkiem są mangi bara). Nie mam oczywiście nic przeciwko wyuzdanych sceną seksu, ale jednak wole żeby były dodatkiem do fabuły a nie odwrotnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *Wpisuje w google grafika "mangi bara"* - O.O
      Przynajmniej hentaje nie udają, że fabuła ma tu jakieś znaczenie, nie to co większość ecchi i haremówek ;)

      Usuń
    2. Hehe, mam słabość do misiaków ;)

      Usuń
  10. W sumie.. chcę to! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha prawie wszyscy piszą, że to nie w ich guście, a tu proszę jedna się wyłamała XD

      Usuń
  11. Nie interesują mnie hentaje... Manga raczej dla młodego i niewyżytego odbiorcy ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się wydaje, że tytuł musi cieszyć się zainteresowaniem wśród odbiorców nieco poniżej 18 roku życia, ale nie wyobrażam sobie, żeby jakiś nastolatek mieszkający z rodzicami to kupił :P

      Usuń
  12. Przeczytałam trochę na internetach, całkiem sporo scen, ale w końcu Hestia więc nie ma co się dziwić XD. Cena raczej zrozumiała, trudny gatunek i nie było do przewidzenia czy sprzedaż się zwróci. Teraz tylko czekać na kolejne tytuły w podobnej tematyce (jestem ciekawa jak pod tym względem rozwinie się nasz rynek) xd.

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajnie, że Yumegari zdecydowało się na wydanie mangi tego gatunku. Teraz tylko czekać na kolejne tytuły.
    Osobiście, nie zamierzam kupować Witchcrafta - dla mnie tego typu mangi są na jeden raz, jeśli już mam czytać coś takiego, to w Internecie. Co nie zmienia faktu, że kibicuję wszystkim fanom hentajców, żeby rynek mangowy w Polsce rozwinął się też w tym kierunku.
    Co do recenzowanego tytułu, to sama go nie czytałam, ale gdybym miała okazję, chętnie rzuciłabym okiem. Kreska mi się podoba, główny bohater już mniej.
    Ta pomarańczowa obwoluta razi me oczy. <''3

    OdpowiedzUsuń

My profile picture
Grafikoholiczka nie wyobrażająca sobie dnia bez włączenia programu graficznego, interesująca się mangą i anime od czasu emisji Sailorek w tv. Za sprawą hobby rodzą się takie rzeczy jak prace graficzne, rysunki, przemyślenia i recenzje.
bla